Sport.pl

Stolica squasha przeniosła się do Warszawy

Drużynowe mistrzostwa Polski są rozgrywane na szklanym korcie ustawionym koło dworca głównego i Galerii Krakowskiej. W finale grają MCWill Squash4you Kraków kontra Simple Kahuna Warszawa.
Przed finałem Łukasz Stachowski, nr 1 w polskim squashu był pewny siebie. - Powinniśmy wygrać 4:0. No może w meczu czwartych rakiet wygrana nie jest taka pewna - mówił zawodnik Kahuny Warszawa.

Przed turniejem Maciej Maciantowicz, dyrektor imprezy i jednocześnie zawodnik Squash4you widziałduże szanse na obronę tytułu. - Do tej pory żadnemu zespołowi nie udało się wygrać dwa razy z rzędu i to jest właśnie wyzwanie dla nas. Mamy bardzo fajny zespół. Jest James Willstrop [nr 6 światowego rankingu], Michał Reid - mistrz Polski z 2012 roku, a do tego Julian Kischel - Niemec polskiego pochodzenia. Jest na poziomie nr 25 w Niemczech, czyli w Polsce byłby 1. lub 2.. Do tego dobrze rozwijający się Mateusz Kotra, piąty w Polsce i ja. Będę rezerwowym, bo przy moich 39 latach taką role już powinienem pełnić - wyliczał Macantowicz.



Stało się jednak inaczej, bo Reid z powodów zawodowych nie wziął udziału w turnieju. Stąd w finale zagrał Maciantowicz jako rakieta nr 4 i stąd też pewność siebie Stachowskiego. W pierwszym pojedynku krakowianin, nr 8 rankingu Polskiej Federacji Squasha zmierzył się z Kamilem Dominiakiem (nr 7). Spotkanie było bardo zacięte od początku. W pierwszym secie Maciantowicz kilka razy z niedowierzaniem kręcił głową, gdy piłka nie odbijała się tak jak według niego powinna. Długo gonił rywala, by w końcu wyjść na prowadzenie 10:9 i po chwili Squash4you prowadziło 1:0.

W drugiej partii to on szybko zyskał przewagę trzech punktów i potem jeszcze ją powiększył. Dominiak dość łatwo oddał tego seta, ale w kolejnym przejął inicjatywę. Maciantowicz kilka razy nie zdążyl do skrótów i rywal odskoczył mu na kilka punktów. To pozwoliło Kahunie zmniejszyć straty.

Maciantowicz zdawał sobie sprawe, że ze sporo młodszym Dominiakiem musi wygrać jak najszybciej. Im dłużej trwał mecz, tym szybciej traciłby siły od przeciwnika. W czwartek partii prowadził już 7:3. - Taaak! - zaciskał pięść po dziewiątym punkcie. A za chwilę wyskoczył z radości.

- Dziękuje za doping, ale proszę o więcej. Rok temu było głośnie, a emocj nie zabraknie - zapewniał Maciantowicz.

Squash4you prowadziło 1:0, ale teraz miało być już tylko trudniej.

Maciantowicz - Dominiak 3:1

Sety: 11:9, 11:5, 5:11, 11:6.

W drugim pojedynku Stachowski zmierzył się z Mateuszem Kotrą (nr 5 w Polsce) ze Squash4you. Już podczas mistrzostw Polski krakowski zawodnik toczył wyrównany bój z rywalem, ale przegrał 1:3. Dziś źle rozpoczął mecz - przegrywał 0:4 i 2:7. Walczył do końca, ale seta wygrał Stachowski.

W kolejnym secie też było 2:7 i ze złości Kotra rzucił raketą. O dziwo na pomogło, bo zdobył punkt, ale Stachowski wygranej już nie wypuścił z rąk. Trzecia partia była bardziej zacięta. Przy prowadzeniu 4:3 Kotra doznał kontuzji. Dostał trzy minuty, by dojść do siebie, a trybuny go wspierał skandując jego imię. I wrócił na kort. Odrobił straty i wyszedł nawet na prowadzenie. Końcówka należała do gracza Kahuny i w finale było 1:1.

Kotra - Stachowski 0:3

Sety: 7:11, 5:11, 9:11.

O godz. 23.08 rozpoczął się mecz największych gwiazd turnieju. Kahuna sprowadziła Gregory'ego Gautliera, czyli mistrza świata i nr 1 światowego rankingu. W ekipie Squash4you zagrał James Willstrop, czyli nr 6 rankingu. To był squash na najwyższym poziomie - długie wymiany czy zaskakujące uderzenia. Willstrop gorzej radził sobie na korcie - wydawało się, że nie może dobrze wyczuć odległości, bo kilka razy gdu próbował skrótu piłka lądowała na aucie. Francuz prowadził już 8:2, ale Anglik nie poddał się i doprowadził do remisu (9:9). Jednak Gaultier jakby dał się wyszaleć rywalowi, bo szybko zakończył seta.

Widać było, że Francuz jest w formie. Wydawać się mogło, że na wszystkie zagrania Willstropa odpowiada z lekkością i jakby od niechcenia. Anglik zmienił rakietę, ale to nie pomogło, bo było już 7:1, a za chwilę 2:0 w setach. W trzeciej partii Gauliter potwierdzil klasę i zapewnił Kahunie mistrzostwo.

Willstrop - Gaultier 0:3

Sety: 9:11, 4:11, 5:11.

W ostatnim pojedynku finału Julian Kischel zmierzył się z Wojciechem Nowiszem. Wynik tego meczu nie miał już znaczenia. Kahuna prowaiła bowiem 2:1 i nawet w przypadku porażki wygrałaby lepszym stosunkiem setów. Dlatego to spotkanie było rozgrywane tylko do dwóch wygranych setów.

Co ciekawe pierwszy set był najbardziej zacięty w całym finale. Skończył się dopiero na przewagi, a lepszy okazał się Kischel. W drugim przewaga zawodnika Squash4you na początku była wyraźna, ale miał zastój i pozwolił sie dogonić. W efekcie przegrał na przewagi. W ostatnim walka znów była zacięta, ale tym razem Kischel nie dał sobie wydrzeć wygranej.

Kischel - Nowisz 2:1

Sety: 13:11, 12:14, 11:8.