Puchar Świata w trialu. Przeszkody pomogą gospodarzom

Na wygraną Polacy dużych szans nie mają, ale chcą wykorzystać miejsce rozgrywania Pucharu Świata. - Tor z przeszkodami zrobimy po swojemu - uśmiecha się Rafał Kumorowski
Od piątku do niedzieli plac Jana Nowaka-Jeziorańskiego przed Galerią Krakowską opanują trialowcy. W Krakowie odbędą się pierwsze zawody z cyklu Pucharu Świata. - Przyjadą najlepsi kolarze w tej dyscyplinie sportu - zapewniają organizatorzy zawodów.

Trialowcy to kolarze, którzy nie tyle ścigają się ze sobą, co pokonują tory przeszkód. Muszą je przejechać w określonym czasie, ale przede wszystkim unikać wszelkich podpórek i innych błędów, za które są punkty karne. Kto ma ich mniej, ten wygrywa.

Zawody rozpoczną się w piątek (ćwierćfinały w godz. 10-18), na sobotę zaplanowano półfinały mężczyzn i finały kobiet (od godz. 11). W niedzielę (godz. 11) odbędą się finały i - nowość - superfinały, do których kwalifikuje się najlepsza czwórka zawodników. PŚ w trialu jest rozgrywany w dwóch konkurencjach - na rowerach z 20-calowymi kołami (podobne do bmx) i z 26-calowymi obręczami (zbliżone do rowerów górskich).

Rozmowa z Rafałem Kumorowskim, trzykrotnym mistrzem świata w trialu, zawodnikiem klubu Aquila Wadowice

Andrzej Klemba: Przyznaje pan wprost, że nie jest w formie na zwycięstwo.

Rafał Kumorowski: To realna ocena moich umiejętności. Już nie jestem profesjonalistą. Muszę pracować w innym zawodzie, by móc jeszcze czasem startować, ale bardziej jako amator. W tym sezonie nie miałem tyle czasu, by się odpowiednio przygotować. Zaledwie dwa tygodnie temu wróciłem z Chin, a przed wyjazdem nie dostałem jeszcze nowego roweru, więc nie było możliwości, by trenować. Teraz prawie z niego nie schodzę, ale jestem przekonany, że zagraniczni rywale są w dużo lepszej formie. W Chinach byłem zawodowo-turystycznie. Na co dzień zarabiam pracą na wysokościach - pracuję w firmie, która buduje dźwigi magazynowe.

Czyli jak się można domyślać, brakuje panu pieniędzy na profesjonalne uprawianie trialu?

- Polski Związek Kolarski zupełnie nie finansuje tego sportu. Trudno, żebym przygotowywał się za własne pieniądze. Na szczęście sprzęt zapewnia klub, ale na wyjazdy zagraniczne już nie ma. A jest siedem podstawowych imprez, w których należy startować - pięć edycji Pucharu Świata, mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata. Zwykle odbywają się w kurortach lub dużych miastach, gdzie noclegi nie należą do tanich, a do tego jeszcze trzeba dojechać. Nie można też pojawić się na ostatnią chwilę, zwykle takie wyjazdy trwają 4-5 dni. A do tego wszystkiego trzeba się przygotować, co kosztuje.

Za dwa tygodnie w Wałbrzychu organizujemy mistrzostwa Europy i wtedy powinienem być w lepszej formie. Będę też pomagał w organizacji imprez trialowych, np. mistrzostw świata do lat 16 w Zawierciu. Myślę jeszcze o tym, by pojechać na mistrzostwa świata do Norwegii. Ale to jak znajdzie się sponsor, bo tam możemy powalczyć drużynowo o medal.

To prawda, że Polacy lepiej czują się w trialu organizowanym na przeszkodach naturalnych niż na sztucznie budowanych torach?

- Rzeczywiście, zawodnicy starszej daty wolą startować w terenie. To daje nam przewagę nad młodzieżą z zagranicy, bo ona zwykle uczyła się na sztucznych torach. Z drugiej strony to my jesteśmy organizatorami i w pewien sposób możemy przeszkody ustawić pod nasze umiejętności. Przez lata tak samo robili we Francji, więc nie widzę powodu, by gospodarzom ściany nie pomagały.

Jakie stawia sobie pan cele?

- Moje minimum to dostać się do półfinału, czyli znaleźć się wśród 20 najlepszych zawodników. Maksimum to finał, czyli czołowa ósemka, co, nie ukrywam, będzie bardzo trudne.

A inni Polacy?

- Karol Serwin na rowerach małych powinien być w formie. On wciąż jest zawodowcem i stara się profesjonalne przygotować do sezonu. Potwierdził to już w zawodach w Kleczy Dolnej, które wygrał. A w rowerach 26-calowych mój przyjaciel i rywal Paweł Reczek, z którym będziemy bronić honoru Polski.

Faworyci?

- Na bmx Hiszpan Abel Mustieles. Jeżeli nic zewnętrznego się nie wydarzy, czyli kontuzja bądź awaria roweru, to nie powinien mieć problemów z wygraną. Walka będzie toczyć się o pozostałe miejsca na podium, bo tam jest więcej zawodników na podobnym poziomie: Holender, Niemcy i Hiszpanie. W rowerach górskich wśród faworytów widzę braci Coustellier z Francji i mistrza Europy Niemca Hermanna. Namieszać też może Kenny Bealay z Belgii. To jest stary i szczwany lis, i jak mu wyjdą zawody, to wygra.