Sport.pl

Amatorzy mieli szansę na mecz życia. Na drodze stanęli działacze

Piłkarze KS Tymbark i Jałowca Stryszawa mogli mieć życiową szansę pokazania się w poważnej piłce, ale na drodze staje regulamin i wojna działaczy. - To haniebny ostracyzm - grzmi Ryszard Niemiec, prezes MZPN
Polski Związek Piłki Nożnej zdecydował, że zwycięzca Pucharu Polski w Małopolsce nie zagra na szczeblu krajowym. W piłkarskiej centrali argumentują: MZPN nie dotrzymał stosownych terminów, bo według regulaminu do 30 czerwca miał zgłosić drużynę, która wygrała rozgrywki w regionie. Tyle że zgłosić nie mógł, bo dopiero w środę odbędzie się finał między KS Tymbark a Jałowcem Stryszawa (godz. 17.30, stadion Borku Kraków, transmisja na Malopolskatv.pl).

Skąd to opóźnienie? Na początku roku na większości boisk w regionie nie dało się grać. Mecze przekładano albo z powodu przedłużającej się zimy, albo ze względu na intensywne deszcze. Ryszard Niemiec, prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, o sprawie dowiedział się od nas. - Zdaje się, że władze PZPN-u nie wiedzą, gdzie leży Małopolska. Wcześniej po prostu nie było dogodnych terminów. Jaki problem, by potem do drabinki wstawić drużynę z Małopolski? Przeciwko nam zaczyna się krwawa wendeta. Wszystko dlatego, że MZPN zagłosował przeciwko nowemu statutowi PZPN - komentuje Niemiec i zapowiada, że na pewno złoży odwołanie.

Szanse na jego pozytywne rozpatrzenie wydają się jednak niewielkie. - Małopolski to odosobniony przypadek, wszystkie inne związki zdążyły wyłonić zwycięzców. Czy jest szansa, by anulować tę decyzję? Formalnie nie przysługuje od niej odwołanie - twierdzi Łukasz Wachowski, dyrektor Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN.

Wielkie straty małych klubów

Mimo wszystko w PZPN przyznają, że działacze z Małopolski informowali centralę o problemach związanych z pogodą i koniecznością przekładania meczów. Pytamy zatem, czy nie była to wystarczająca przesłanka, by zrezygnować z kary. - W regulaminie nie ma takiej procedury. Tak trzeba układać terminarz, by z wszystkim zdążyć - zaznacza Wachowski.

Niemiec: - To jest pobrzękiwanie szabelką i próba pokazania nam miejsca w szyku. Coś takiego wydarzyło się po raz pierwszy w historii Pucharu Polski, który przecież jest rozgrywany od lat 20. XX w. Te rozgrywki mają polegać na masowości, wszystkie drużyny miały mieć równą szansę. To haniebny ostracyzm.

Na kłótniach działaczy obu związków najbardziej ucierpiały kluby. LKS Jałowiec na co dzień występuje na szóstym poziomie rozgrywek, ale w drodze do finału wyeliminował m.in. wyżej notowane Janinę Libąż, Beskid Andrychów czy Dąbrovię. Finał na szczeblu małopolskim jest dla tego klubu wielkim wydarzeniem. Piłkarze ze Stryszawy trenują tylko trzy razy w tygodniu, a ich droga do finału była długa i kręta. W całym sezonie rozegrali 37 spotkań, na same występy w PP wydali ok. 30 tys. zł.

Decyzja PZPN przekreśliła marzenia zawodników o pokazaniu się w rozgrywkach ogólnopolskich. - Nie chcę oceniać tej sprawy. Szkoda, że zrobiło się takie zamieszanie. Finał w Małopolsce to nasz ogromy sukces, bo mamy amatorski zespół złożony z młodych chłopaków - podkreśla Jerzy Steczek, prezes drużyny Jałowca.

Grzegorz Kałużny, prezes KS Tymbark: - To dla nas szok, sprawa jest absurdalna. Przy odrobinie dobrej woli można było znaleźć nić porozumienia. Apeluję do Zbigniewa Bońka, prezesa PZPN, by nie karał biednych klubów za błędy innych.

Mogli zarobić 20 proc. budżetu

W Tymbarku liczyli na awans do rozgrywek na szczeblu centralnym i meczu z Calisią Kalisz (zaplanowanym na 13 lipca). Działacze wyliczyli, że na awansie mogli zarobić 13-14 tys. zł, czyli 20 proc. rocznego budżetu IV-ligowego klubu.

- Jesteśmy ubogim zespołem, dla nas PP to świetna okazja do zarobku i reklamy. Jeśli w przypadku zwycięstwa w małopolskim finale nie dostaniemy zgody na mecz z Calisią, będziemy domagali się zwrotu kosztów poniesionych w tegorocznych występach w PP - zapewnia Kałużny.

Więcej o:
Komentarze (1)
Amatorzy mieli szansę na mecz życia. Na drodze stanęli działacze
Zaloguj się
  • rychu1948

    Oceniono 4 razy -4

    Panie Boniek,miało być inaczej, lepiej,bez osobistych wycieczek.no i co,na wojnie central cierpia młodzi amatorzy,którzy chcieli pograć w pucharze.Wstyd!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX