Sport.pl

Andrzej Wawrzyk dostał ofertę nie do odrzucenia. "Warunki rozczarowujące, ale..."

Andrzej Wawrzyk będzie piątym Polakiem w historii, który stanie do walki o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. - Żaden z moich poprzedników nie dostał takiej szansy w tak młodym wieku - cieszy się niespełna 26-letni, niepokonany na zawodowych ringach bokser.
Przez ostatni tydzień o tym spekulowano, ale od wczoraj to już pewne: 17 maja na gali w Moskwie Wawrzyk zmierzy się z Aleksandrem Powietkinem. Stawka? Tzw. zwykły pas mistrza świata WBA. Prawdziwym mistrzem - w nomenklaturze WBA "supermistrzem" - jest Władimir Kliczko. Z nim Rosjanin ma się spotkać w sierpniu.

Mimo wszystko tak prestiżowego tytułu, o jaki zawalczy krakowianin, żaden Polak w królewskiej kategorii wagowej nie miał. Próbowało czterech, ale ani Andrzej Gołota, ani Tomasz Adamek, ani Albert Sosnowski nie zdobyli pasa. Ostatnio szansę miał też Mariusz Wach, inny pięściarz z Krakowa, ale dostał lekcję boksu od Władimira Kliczki. Do tego po walce w jego organizmie wykryto niedozwolone sterydy anaboliczne. - Wach nawet nie był blisko pokonania Kliczki. Po prostu odbijał się od niego - ocenia Wawrzyk.

Teraz to jego czeka walka o tytuł. Andrzej Wasilewski, promotor krakowianina, przyznaje: - To wielkie wyróżnienie i docenienie naszego pięściarza, który w tak młodym wieku otrzymuje ogromną szansę. Oczywiście, nie będzie faworytem, warunki finansowe są rozczarowujące, ale dla niego pieniądze nie są najważniejsze. Podjął rzuconą rękawicę - mówił w rozmowie z PAP.

Wawrzyk, podobnie jak Wach, urodził się w Krakowie, niedawno przeprowadził się do Niepołomic, ale trenuje głównie w Warszawie.

Ostatnio w jego życiu wszystko toczyło się w zawrotnym tempie. Jeszcze ubiegły rok spędził na leczeniu serii urazów. Pod koniec marca w końcu wrócił na ring po prawie 10 miesiącach przerwy. Pokonał na punkty Roberta Hawkinsa i zaraz po walce popędził do narodzonego synka.

Zanim zdążył ochłonąć... zaczęło się. Na początku kwietnia kilka portali internetowych podało, że ofertę złożył mu słynny David Haye. - Dziennikarze pytali mnie, czy dojdzie do tej walki, ale ja sam dowiedziałem się o niej z internetu. W końcu zadzwoniłem do promotora. Potwierdził, że pojawiła się taka propozycja. Ale dodał, że przyszła jeszcze lepsza oferta - opowiada Wawrzyk.

Była właśnie od Powietkina. 34-letni Rosjanin nie przegrał ani jednej z 25 walk, a 17 z nich zakończył przed czasem. Na przygotowania do walki Wawrzyk ma już tylko miesiąc, a przydałyby się co najmniej trzy. - To wszystko będzie mnie może kosztowało więcej zdrowia niż normalnie, ale mistrzom się nie odmawia. Na takie szanse bokserzy nie mogą doczekać się przez całe życie, a ja dostałem ją w tak młodym wieku. Zrobię wszystko, by Powietkin w sierpniu nie powalczył z Kliczką - zapewnia krakowianin.

Więcej o: