Wielki szlem małego kibica, czyli ile wart jest autograf znanego sportowca

Ile warta jest koszulka Agnieszki Radwańskiej albo autograf Roberta Lewandowskiego? Patryk powiedziałby pewnie, że są bezcenne.
Skawina, początek marca, turniej brydża sportowego. W centrum kultury i sportu Gubałówka siedmioletni Patryk Wieczorek sam wręcza zwycięzcom puchary tak wielkie, że sięgają mu prawie pod brodę. Własnoręcznie podpisał się też na książkach, które otrzymali uczestnicy. Każdy z nich zrzekł się na jego rzecz nagród pieniężnych. W sumie 4 tys. zł na leki, inhalacje, wizyty u lekarza.

Patryk jest chory na mukowiscydozę. O to, by mógł żyć jak najdłużej, walczy wielu sportowców - nie tylko brydżyści, lecz także wicemistrzyni świata w biatlonie, bramkarz Arsenalu Londyn czy kadra polskich skoczków.

Kiedy zaczął padać deszcz

Rodzice Patryka poznali się na obozie dla brydżystów. Mama chodziła w Oświęcimiu do jedynej w Polsce szkoły o profilu brydżowym. Tata był nawet wicemistrzem Polski. Teraz grywają rzadziej, muszą się opiekować Patrykiem.

Agnieszka Wieczorek wspomina, że informacja o chorobie syna spadła na nich jak grom. Patryk miał wtedy rok, lekarze podejrzewali astmę. Ale po badaniu na poziom chlorków w pocie rodzice zostali wezwani do gabinetu ordynatora. Właśnie wtedy usłyszeli dziwny termin "mukowiscydoza". O tym, że to nieuleczalna choroba, która prowadzi do przedwczesnej śmierci, lekarz mówił takim tonem, jakby oznajmiał, że jutro będzie padał deszcz...

- Zostaliśmy pozostawieni samym sobie. Był bunt, niedowierzanie. Trochę nam zajęło, zanim stanęliśmy na nogi. Ja potrzebowałem więcej czasu niż żona. Dzięki niej udało mi się pozbierać - przyznaje Maciej Wieczorek.

Statystycznie co 25. osoba rasy białej jest nosicielem mukowiscydozy, tak jak Agnieszka i Maciek. Choruje co czwarte dziecko pary nosicieli. To znaczy, że Patryk miał ogromnego pecha. Jego młodsza siostrzyczka Julka jest zdrowa.

Tymczasem Patryk wygląda świetnie. Chodzi do przedszkola i żyje jak inni rówieśnicy. Rodzice muszą tylko trochę bardziej uważać - nawet zwykły katar może dzieciaka osłabić.

Rodzice zarazili chłopca sportem. Co prawda w brydża Patryk jeszcze nie gra, ale kibicuje Realowi Madryt, uwielbia Kamila Stocha.

- Dlaczego akurat jego?

- Bo jest fajny! - odpowiada Patryk.

Jak dobro wraca do sportowców

Przypki pod Warszawą, styczeń, turniej brydżowy TOP dla VIP-ów. Uczestnicy wyjątkowo są w strojach wieczorowych, jest wśród nich m.in. znana aktorka Renata Dancewicz, pasjonatka brydża.

Organizator zaproponował pomoc dla Patryka i już po raz trzeci przeprowadził dla niego licytację. Rękawice bokserskie z podpisem Tomasza Adamka idą za 2,5 tys. zł. Kompas z podpisem Mateusza Kusznierewicza - 1,5 tys. zł. Album Wisły Kraków z podpisami gwiazd tego klubu - 1,1 tys. zł. Ktoś za możliwość gry z Cezarym Balickim, najlepszym polskim brydżystą, zapłacił 5 tys. zł. W sumie udało się zebrać 16 tys.

Podczas kolejnej edycji być może będzie tego jeszcze więcej. Tata Patryka na początku roku wysłał ok. 50 maili do znanych piłkarzy, tenisistów i skoczków z prośbą o pomoc. - Byłem zaskoczony, bo ponad połowa nam odpisała. Reakcja sportowców była strasznie motywująca, były też słowa wsparcia - opowiada Maciej Wieczorek.

Łukasz Kubot, najlepszy w ostatnich latach polski tenisista, wysłał Patrykowi swoją rakietę. Jego mama dzwoniła potem do państwa Wieczorków z pytaniami, czy przesyłka już dotarła, i zapewniała, że można się do niej zwrócić o każdej porze. Biatlonistka Krystyna Pałka wysłała swój strój startowy, a niedługo potem... została sensacyjną wicemistrzynią świata. Wtedy jeszcze raz, sama z siebie, napisała do rodziny Patryka z zapewnieniem, że przekaże jeszcze jedną koszulkę, tym razem z podpisami całej kobiecej reprezentacji Polski.

- Kilka dni później jedna z tych dziewczyn, Monika Hojnisz, nieoczekiwanie zdobyła brązowy medal MŚ. I jak tu nie wierzyć, że dobro dane drugiemu człowiekowi do nas wraca? Dostaliśmy też trykot skoczków narciarskich. Potem Kamil Stoch został mistrzem świata, a reprezentacja wywalczyła pierwszy w historii brąz - mówi Maciej Wieczorek.

Dla syna zdobył też m.in. zdjęcie z autografem Roberta Lewandowskiego czy wcześniej kawałek narty Justyny Kowalczyk. Jakiś czas temu zadzwonił do niego jeden z nauczycieli brydża z Szamotuł, który zna Łukasza Fabiańskiego. Bramkarz Arsenalu Londyn przekazał swoją bluzę ze specjalną dedykacją dla Patryka. Dodatkowo na naszą prośbę Joanna Sakowicz-Kostecka, kilkukrotna mistrzyni Polski w tenisie, podarowała koszulkę z podpisem swojej koleżanki Agnieszki Radwańskiej.

Nie tylko piwo i papierosy

Na lekarstwa dla Patryka potrzeba ok. 1,5 tys. zł miesięcznie. Tata przyznaje, że nie od razu zaczął działać, organizować akcje. Myślał: "Jak to, mam się prosić o pieniądze dla syna?". Trochę wstyd. Pomogli znajomi brydżyści, pokazali, że to nic złego. W końcu założył stronę internetową, zachęca do pomagania synowi na Facebooku i przede wszystkim zbiera fanty od znanych sportowców.

Turniej brydża "O uśmiech Patryka" stał się jego oczkiem w głowie. Pomysłodawcą i dyrektorem jest przyjaciel rodziny Marcin Kuflowski, nauczyciel brydża ze Skawiny. W tym roku odbyła się piąta edycja. Finansowo wspierają go m.in. Urząd Miasta w Skawinie oraz firma Fizjo-Center.

- Poza tym, że robię to dla syna, to też chcę pokazać, że brydż to nie tylko knajpa, papierosy i piwo, lecz normalny sport. Kiedyś był grą dla arystokracji. Teraz niektórzy twierdzą, że to hazard. A my pokazujemy brydż od innej strony. Na początku nie byliśmy pewni, czy to odpowiednia forma pomagania Patrykowi, ale odzew przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania - odpowiada tata.

- Atmosfera jest wyjątkowa, bo wszyscy tu mają świadomość, dla kogo przyjechali. Odpada aspekt pieniędzy, które zazwyczaj działają na ambicję brydżystów. Tu wszyscy jak jeden mąż przekazują kasę Patrykowi. Skąd tak duże zainteresowanie? Choć nie mamy systemu, a za wszystkim stoją zapaleńcy, to Polska jest światową potęgą młodzieżowego brydża - mówi Ryszard Kiełczewski, znany polski brydżysta, który co roku gra w Skawinie.

Patryka na turnieju tym razem nie było przez cały czas. Nie mógł, trzy razy dziennie musi przyjąć inhalację.

O tym, jak Ty możesz pomóc Patrykowi, przeczytasz TUTAJ »