Sport.pl

Mariusz Wach chce udowodnić, że jest niewinny. Podda się badaniu próbki "B"

PRZEGLĄD PRASY. Zdyskwalifikowany na rok przez Niemiecką Federację Boksu Wach zamierza wykazać, że podczas listopadowego pojedynku z Władimirem Kliczko nie walczył pod wpływem dopingu.
Pięściarz początkowo nie zdecydował się na badanie próbki "B", ale ostatecznie zmienił zdanie. - Od początku chciałem walczyć o swoje, tylko odstraszała mnie zaporowa kwota, na którą nie było mnie stać - przekonuje Wach w rozmowie z "Dziennikiem Polskim".

Okazało się jednak, że za zweryfikowanie próbki "A" krakowianin będzie musiał zapłacić 500 euro, a nie - jak początkowo sądził - 30 tys. dolarów.

Ponowne badanie może doprowadzić do zmniejszenia sankcji, jaką nałożyła na Wacha Niemiecka Federacja Boksu. Pięściarz został zdyskwalifikowany na rok oraz wymierzono mu karę finansową w wysokości 5 tys. euro.

Bokser utrzymuje, że świadomie nie przyjmował niedozwolonych substancji. Jeśli jednak wynik próbki "B" potwierdzi, że był na dopingu, to zamierza przeprowadzić własne śledztwo, mające wykazać, kto podał mu zakazane środki. - Rezultat dochodzenia na pewno nie ujrzy światła dziennego. Gdybym chciał kogoś oficjalnie oskarżyć, musiałbym wejść na drogę sądową, a po co mi to? Wyciągnę wnioski na przyszłość i tyle - przekonuje Wach.

Czy Mariusz Wach mógł świadomie przyjąć doping?
Więcej o: