Trener z Krakowa ćwiczy bramkarzy w Afryce. 'Odpowiednie szkolenie plus ich geny może dać duże efekty'

- Zaskakuje mnie, jak duży jest tam potencjał. I nie mówię o Kamerunie czy Wybrzeżu Kości Słoniowej, gdzie skauci filtrują każde boisko, ale o Kenii, Tanzanii, Botswanie. Tam talentów wcale nie jest mniej, ręczę za to. - mówi Marek Dragosz, trener z Krakowa, inicjator projektu Goalkeepers World.
Jarosław K. Kowal: Od kiedy trenuje pan bramkarzy w Afryce?

Marek Dragosz: Jeżdżę tam od czterech lat. Okazuje się, że w wielu krajach bramkarzy nikt wcześniej nie szkolił, a talentów nie brakuje.

Pan je znajduje?

- Dostaję dużo sygnałów, że Afrykańczycy są zadowoleni z tego, co robię. Ale wszystko kręci się wokół pieniędzy. Nigdy nie były dla mnie wartością samą w sobie, ale najzwyczajniej w świecie nie stać mnie na samodzielne wyjazdy. A chciałbym wyjść naprzeciw piłkarzom, którzy mają ograniczone możliwości. Na szczęście jakoś to zaczyna funkcjonować. Dostałem już około 50 listów intencyjnych od różnych organizacji, akademii czy federacji, które chcą, bym przyjechał, i zapewniają na przykład zakwaterowanie. Mam powody do radości, kiedy ktoś docenia to, co robię.

Jak to w ogóle się zaczęło?

- Przez zbieg okoliczności. We Włoszech współpracuję ze stowarzyszeniem bramkarzy, którzy regularnie spotykają się na pizzy czy spaghetti, dzielą pomysłami i co roku organizują konferencję dla ludzi spoza Włoch. Od nich dostałem sygnał, że moim pomysłem na trening bramkarski są zainteresowani w Gambii, Kamerunie i Ghanie. Pierwsze kroki stawiałem z akademią Thomasa Libiiha, byłego reprezentanta Kamerunu, który na mistrzostwach świata w 1990 roku wyłączył z gry niejakiego Diego Maradonę (śmiech ) [w drugiej połowie - przyp. red.]. Jego praca polega nie tylko na szkoleniu młodych piłkarzy, ale też często na wyciąganiu ich ze slumsów...

Po mojej wizycie w jego akademii zadziałała poczta pantoflowa. Przyszło jedno zaproszenie, potem drugie i kolejne. Na razie wyjeżdżam tam, gdy w Polsce jest przerwa letnia i zimowa, ale za dwa, trzy lata chciałbym się tylko tym zajmować. Smrodu szatni będzie mi pewnie trochę brakować, ale byłbym naprawdę szczęśliwy.

Przedstawia im pan autorski program treningowy?

- Mam program, który mógłbym nazwać autorskim, ale przekazuję im różne pomysły. Przy każdym ćwiczeniu pytam, jak oni by je zmodyfikowali. Czasem wprowadzają elementy tańca czy muzyki, które funkcjonują w ich życiu. Mamy treningi na boisku, ale spotykamy się też na panelach dyskusyjnych.

Co pana najbardziej zaskoczyło?

- Przed każdym wyjazdem powtarzam, że już nic mnie nie zaskoczy, i zawsze jestem w błędzie. Raczej nie mam skłonności do wzruszeń, ale kiedy patrzę, w jakich realiach ludzie tam żyją, to łzy same cisną się do oczu.

A futbol?

- Zaskakuje mnie, jak duży jest tam potencjał. I nie mówię o Kamerunie czy Wybrzeżu Kości Słoniowej, gdzie skauci filtrują każde boisko, ale na przykład o Kenii, Tanzanii, Botswanie. Tam talentów wcale nie jest mniej, ręczę za to. Tyle że na ich nieszczęście - albo może jednak na szczęście - są to rynki, które jeszcze nie zostały przechwycone przez menedżerów. O treningu bramkarskim niemal nie słyszeli. Wiedzą tyle, co wyczytają w internecie. Odpowiednie szkolenie z tym, co mają w genach, może dać duże efekty.

Gdzie pan już był?

- Senegal, Gambia, Ghana, Togo, Kamerun, Nigeria, Gabon, Namibia, RPA, Zambia, Botswana, Kenia i Tanzania. W Azji też byłem, na przykład w Tajlandii.

Którą z wizyt wspomina pan szczególnie?

- Każde z tych miejsc ma w sobie coś magicznego. Z Indonezją jestem bardzo zżyty, fantastycznie było na przykład popatrzyć, jak chłopaki grają w Papui Nowej Gwinei... Zakolegowałem się też z Ivo Mapundą [tanzański bramkarz z ligi kenijskiej - przyp. red.]. Korespondujemy ze sobą, mieliśmy okazję wspólnie popracować i zupełnie przypadkiem byłem uczestnikiem ciekawego zdarzenia. Podczas finału Pucharu Kenii obronił dwa rzuty karne, a ja mogłem poczuć się jak bohater. Siedziałem na trybunach jako jedyny biały i poszła fama, że jesteśmy kolegami. Chyba każdy kibic za punkt honoru postawił sobie, by mnie wyściskać.

Skomentuj:
Trener z Krakowa ćwiczy bramkarzy w Afryce. 'Odpowiednie szkolenie plus ich geny może dać duże efekty'
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Ekstraklasa 2015/16

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 37 43 70-32 21 10 6
2 Piast Gliwice 37 40 60-45 20 9 8
3 Zagłębie Lubin 37 38 55-42 17 9 11
4 Cracovia Kraków 37 36 66-50 16 10 11
5 Lechia Gdańsk 37 32 53-44 14 10 13
6 Pogoń Szczecin 37 30 43-43 12 17 8
7 Lech Poznań 37 27 42-47 14 6 17
8 Ruch Chorzów 37 21 40-60 11 8 18
9 Wisła Kraków 37 32 61-45 12 15 10
10 Śląsk Wrocław 37 31 41-46 12 12 13
11 Jagiellonia Białystok 37 28 46-62 13 6 18
12 Korona Kielce 37 27 39-45 10 15 12
13 Termalica Nieciecza 37 26 39-50 10 12 15
14 Górnik Łęczna 37 24 40-53 10 9 18
15 Górnik Zabrze 37 23 38-51 6 18 13
16 Podbeskidzie 37 20 45-63 9 12 16

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa