Mariusz Wach: Władimir Kliczko specjalnie podbierał mi sparingpartnerów!

PRZEGLĄD PRASY. - Zostawię w ringu cząstkę serca - zapewnia Mariusz Wach w ?Przeglądzie Sportowym? i opowiada o tym, jak przygotowywał się do walki życia. W sobotę w Hamburgu stanie do ringu ze słynnym Ukraińcem Władimirem Kliczko.
Wach podkreśla, że okres przygotowawczy przepracował najlepiej jak mógł. - Sam pojedynek nie jest straszny. W ringu nie boli, adrenalina buzuje i człowiek o tym nie myśli. Wejdę i zrobię, co mogę - przekonuje krakowianin.

Jednak nazwiska bokserów, którzy pomagali Wachowi w przygotowaniach, nie rzucały na kolana. Wrażenie robił jedynie Julius Long, ale głównie z uwagi na wzrost (mierzy 216 cm). - Wszystko wyglądało dobrze w planach i pierwszy umowach, ale jak dochodziło do konkretów, to sparingpartner jechał nie do Dzierżoniowa, gdzie ja trenowałem, a w Alpy, do Kliczki. Myślę, że rywal specjalnie mi ich podbierał. Miał chyba ośmiu sparingpartnerów, a trzech czy czterech nie wyszło nawet z hotelu - żali się Wach.

Zapewnia, że mimo to, wierzy w zwycięstwo. - Zostawię w sercu cząstkę serca. Tak żebym mógł spojrzeć w lustro, spakować pasy do torby i pojechać do Polski - podkreśla.

Jak poradzi sobie Wach w walce z Kliczką?