PZPN. Marek Koźmiński nie przeprowadzi się z Krakowa do Warszawy

PRZEGLĄD PRASY. - Działanie w PZPN ma polegać na siedzeniu w biurze od ósmej do szesnastej? - pyta krakowianin Marek Koźmiński na łamach "Gazety Krakowskiej".
Koźmiński, który został wiceprezesem PZPN ds. zagranicznych, udzielił dziennikowi dużego wywiadu. - Przeprowadzi się Pan z Krakowa do Warszawy? - pada pytanie.

- A po co? - odpowiada Koźmiński.

- Do pracy.

- A co, działanie w PZPN ma polegać na siedzeniu w biurze od ósmej do szesnastej, od poniedziałku do piątku? - pyta wiceprezes PZPN.

Dziennikarz tłumaczy, że takich argumentów w walce z poprzednim zarządem używali ludzie ze "środowiska Koźmińskiego".

- Powtarzam jeszcze raz. Robił to jeden czy drugi pan. Ja mam odpowiadać za kogoś? Ani to mój brat, ani mój swat [chodzi o Cezarego Kucharskiego - przyp. red.]. Nigdy nie grał w mojej drużynie - dodaje Koźmiński.