Mariusz Wach przed walką z Władimirem Kliczką nie chce być zarozumiały

PZREGLĄD PRASY. - Psychicznie w ogóle nie jestem obciążony. Wiadomo, w ciągu dnia myślę o tym wyzwaniu i układam sobie w głowie plan, ale to mnie nie paraliżuje - przekonuje pięściarz z Krakowa Mariusz Wach przed walką życia z Władimirem Kliczką. Cytuje go piątkowy ?Dziennik Polski?.
Wach z Kliczką zmierzy się 10 listopada w Hamburgu o prestiżowe pasy WBA, IBF i WBO. Krakowianin od początku o szansach wypowiada się ostrożnie. Niektórzy krytycy zarzucają, że zależy mu tylko na wypłacie.

- Nigdy nie powiedziałem, że nie będę wystarczająco trenował, a moją jedyną motywacją jest zarobienie pieniędzy. Raz jeszcze mogę powtórzyć , że przegrana z mistrzem nie zakończy mojej kariery. Jeśli stoczę dobrą walkę, to bez względu na werdykt posypią się nowe oferty. Swoją drogą krytyków nigdy nie zadowolę, bo gdybym wygrażał Kliczce, usłyszałbym zarzut o byciu zarozumiałym - przekonuje Wach w "DP".

I dodaje, że jest w życiowej formie: - Dwukrotnie wszystko poprawiłem od siły po wytrzymałość. To mnie przekonuje, że mój czas nadciąga, choć nie jestem już młodzieniaszkiem. Jednak w wadze ciężkiej szybkość nie jest tak istotna, jak w lżejszych kategoriach.

Jak poradzi sobie Wach w walce z Kliczką?