Tour de Pologne w małopolskie góry wjedzie z Polakiem jako liderem

W sobotę z Rabki-Zdroju w żółtej koszulce wystartuje Michał Kwiatkowski i obiecuje, że dowiezie ją do Krakowa.
Od 2004 roku nie było polskiego lidera TdP (ostatnim był Marek Rutkiewicz), a na Polaka zwycięzcę najważniejszego wyścigu w naszym kraju czekamy rok dłużej (w 2003 roku wygrał Cezary Zamana). - Mam silną grupę i wiem, że zrobi wszystko, by dowieźć koszulkę do mety - mówił Kwiatkowski.

Przewagę nad drugim zawodnikiem ma niewielką, bo zaledwie dwusekundową, na dodatek przed kolarzami dwa trudne górskie etapy.

W sobotę kolarze pokonają 163 km z Rabki-Zdroju do Zakopanego. Po drodze będzie m.in. sześć premii górskich. Najtrudniejszy podjazd z przewyższeniem ponad 300 m (pod Wierch Olczański) rozpocznie się na 50. km. Będzie krótki, bo ma niewiele ponad 5 km, ale z nachyleniem sięgającym nawet 20 proc. Najdłuższy to 8 km na Głodówkę (1117 m n.p.m.). Także wjazd do Bukowiny Tatrzańskiej nie będzie dla kolarzy łatwy, bo droga będzie nachylona pod kątem 11,5 proc. Z Rabki kolarze wystartują o godz. 14.40. W Zakopanem powinni być cztery godziny później.

W niedzielę ostatni etap, na którym może dojść do zmian w klasyfikacji generalnej TdP. Kolarze pokonają pięć rund po 38 km ze startem i metą w Bukowinie Tatrzańskiej. Tym razem będzie aż dziesięć premii górskich - po dwie na każdej rundzie - w Zębie (4,5 km podjazdu, 260 m przewyższenia) i w Gliczarowie Górnym (5,5 km z maksymalnym nachyleniem aż 21,5 proc.). Właśnie ten drugi podjazd to największy poza wjazdem na Głodówkę postrach kolarzy TdP. Peleton wystartuje o 13.35. Na mecie spodziewany jest pięć godzin później.

Peleton będzie powodował lokalne utrudnienia na podhalańskich drogach, ale nie będzie jechał najważniejszą (nr 47) prowadzącą do Zakopanego. Będzie jednak ją przecinał, co spowoduje czasowe zatrzymanie ruchu.