Urszula Radwańska wychodzi z cienia? "Przeszkadzały jej porównania do siostry"

Młodsza z sióstr Radwańskich we wtorek awansowała do II rundy wielkoszlemowego Rolanda Garrosa i zbiera pochwały. - Gra inaczej niż do tej pory - ocenia Joanna Sakowicz-Kostecka, była tenisistka, komentatorka Eurosportu.
Podyskutuj o rozgrywkach w naszym mieście na Facebooku Kraków - Sport.pl »


Krakowianka już w ubiegłym tygodniu zasygnalizowała zwyżkę formy, kiedy w Brukseli pokonała słynną Marion Bartoli. We wtorek ograła inną Francuzkę Pauline Parmentier. - Grała inaczej niż zazwyczaj, była skoncentrowana, konsekwentna do samego końca. To właśnie zwycięstwo z Bartoli dodało jej pewności siebie. Jeden dobry występ tenisistce potrafi naprawdę bardzo pomóc i wiele zmienić - przekonuje Sakowicz-Kostecka.

Młodsza z sióstr Radwańskich już kilka lat temu celowała w co najmniej pierwszą 50 rankingu WTA, ale nigdy nie złamała tej bariery. Dziś zajmuje 79. miejsce. - Wstrzymywały ją m.in. kontuzje, ale nie tylko. Presja związana z nieustannymi porównaniami do siostry też jej nie pomagała - tłumaczy komentatorka Eurosportu.

W drugiej rundzie Radwańska zagra z Czeszką Petrą Kvitovą, zwyciężczynią Wimbledonu z ubiegłego roku. - Czeszka z poprzedniego sezonu to dla Uli za wysokie progi. Ale w tym Kvitova już nie gra tak dobrze i Radwańska wcale nie jest na straconej pozycji - twierdzi Sakowicz-Kostecka.