Czesław Lang: Wszyscy pytają o metę w Krakowie i bankiet w Wieliczce

- W kolejnej edycji Tour de Pologne na brak świetnych kolarzy na pewno nie będziemy narzekać - zapewnia Czesław Lang, dyrektor Wyścigu Dookoła Polski.
Szymon Opryszek: Dlaczego tegoroczna edycja odbędzie się wyłącznie na południu Polski?

Czesław Lang: - Zadecydowały względy logistyczne. To jest rok imprez sportowych, Polska będzie żyła Euro 2012, więc np. dojazd wszystkich ekip do Warszawy byłby utrudniony. Chcieliśmy zrobić też trudniejszy wyścig, z większą liczbą górskich podjazdów. To będą zawody dla górali, bardzo wymagające.

Czy Tour de France nie jest zbyt dużą konkurencją?

- Wręcz przeciwnie. Kolarze polscy i nie tylko będą budować formę do IO w Londynie. Niektórzy pojadą w Tour de France, ale wielu czołowych zawodników będzie chciało wziąć udział w polskim wyścigu.

Najlepsi pojadą jednak we Francji.

- Każdy z czołowych zespołów świata ma szeroką i wyrównaną kadrę, w której jest kilkunastu naprawdę dobrych sprinterów i górali. We Francji mogą wystawić tylko dziewiątkę, reszta przyjedzie do Polski. Dostajemy wręcz podziękowania za organizację alternatywnej imprezy tej rangi.

Można spodziewać się wielkich gwiazd kolarstwa?

- Jak co roku, ale jeszcze za wcześnie, by podawać nazwiska. Przykład? Kilka dni temu Szwajcar Fabian Cancellara złamał obojczyk w Wyścigu Dookoła Flandrii i będzie pauzował kilka tygodni. Trudno powiedzieć, jakie będzie miał plany w lipcu. Na pewno wystartuje 18 czołowych grup i reprezentacja Polski. Na brak świetnych kolarzy nie będziemy narzekać.

Ciekawostki o małopolskim sporcie wklejamy na Facebooka Kraków - Sport.pl »


Zakończenie wyścigu w Krakowie staje się powoli tradycją.

- Wszyscy kolarze, którzy przyjeżdżają na Tour zawsze dopytują o metę w Krakowie i bankiet w Wieliczce (śmiech). Tym razem startujemy na Rynku Głównym, ale chcieliśmy urozmaicić imprezę i peleton ruszy do Wieliczki, gdzie odbędą się dwie rundy i premia lotna.

W ubiegłym roku finisz rozstrzygał się przy krakowskich Błoniach. Tym razem chyba będzie inaczej.

- Pewnie tak, bo na trasie roi się od gór: przejeżdżamy słynny Orlinek, by na V i VI etapie ścigać się na podhalańskich trasach. Od początku trzeba narzucić ostre tempo, bo straty w górach mogą być naprawdę duże. Nie zabraknie rywalizacji i dramaturgii. Oby w tych warunkach narodził się znany polski kolarz, który mógłby pójść ślady tenisistki Agnieszki Radwańskiej czy biegaczki Justyny Kowalczyk i zacząć podbijać świat.