Sport.pl

W Holandii uczczą pamięć Włodzimierza Smolarka. "Był idolem kibiców"

W niedzielnym meczu Feyenoordu Rotterdam z FC Utrecht piłkarze zagrają z czarnymi opaskami na ręku. Spotkanie zostanie poprzedzone minutą ciszy. Sześćdziesięciokrotny reprezentant Polski zmarł w nocy z wtorku na środę. Jako piłkarz występował w obydwu klubach.
Do Rotterdamu trafił w 1988 roku. W ciągu dwóch sezonów rozegrał 46 meczów i strzelił 13 goli. "Informację o jego śmierci przyjęliśmy z wielkim smutkiem. Smolarek krótko po tym, jak trafił do Feyenoordu stał się idolem kibiców. Po zakończeniu kariery wrócił do klubu i przez 13 lat pracował z młodzieżą. W szkółce odpowiedzialny był za treningi techniki. Będzie nam go bardzo brakowało. Zapamiętamy go jako znakomitego piłkarza i wspaniałego człowieka" - czytamy na oficjalnej stronie Feyenoordu.

Klub zamieszcza także wypowiedzi byłych piłkarzy, którzy grali razem ze Smolarkiem. - Był świetnym kolegą. Miał bardzo duże poczucie humoru. Umarł stanowczo za wcześnie - mówi były napastnik Peter Houtman.

Gaston Taument, wychowanek Feyenoordu: - Gdy grał w klubie, byłem jeszcze bardzo młody. Wiele się od niego nauczyłem. W drużynie cieszył się dużym szacunkiem.

Po opuszczeniu Rotterdamu Smolarek przez sześć lat występował w Utrechcie (166 meczów i 33 gole). "Zapisał się w historii klubu. W październiku 1991 roku w drugiej rundzie Pucharu UEFA strzelił gola Realowi Madryt. Goście wygrali jednak 3:1 i awansowali do kolejnej rundy" - czytamy w serwisie Utrechtu.

Więcej o: