Sport.pl

Józef Łuszczek opowiada: 30-stopniowy mróz i Rosjanin w slipkach

PRZEGLĄD PRASY. - Norwedzy? Wygrywałem z nimi jak chciałem. Nawet ich król mnie zaprosił - wspomina w "Gazecie Krakowskiej" Józef Łuszczek, złoty i brązowy medalista mistrzostw świata w Lahti z 1978 r w biegach narciarskich.
Łuszczek przyznaje, że poniekąd zazdrości Justynie Kowalczyk, która obecnie startuje w Tour de Ski. Np. w niedzielę czeka ją wykańczająca wspinaczka na alpejski szczyt. - To byłoby coś dla mnie, przecież jak trenowałem, to wbiegałem na Gubałówkę ramię w ramię z... wagonikiem jadącej kolejki - śmieje się były mistrz świata.

I wspomina własne starty: - Z Norwegami to ja wygrywałem tak jak chciałem. Nawet ich król zaprosił mnie na spotkanie, by zobaczyć, jak wygląda Polak, co im tak dokłada. Walka była z Rosjanami - to się da porównać do tego, co Justyna Kowalczyk ma z Bjoergen, Johaug i resztą Norweżek. I to w jakich warunkach... W Biegu Wazów ścigałem się na 90 kilometrów w 30-stopniowym mrozie, w Murmańsku było minut 15, ale wielka wilgotność powietrza, szron po prostu wisiał we mgle. a obok mnie leciał Rosjanin w samych slipkach i dziwił się, że mi jest zimno. A przecież nie mieliśmy takich strojów jak dziś. Odmrożenia palców były normą, stąd wzięły się też moje kłopoty ze zdrowiem i renta inwalidzka.

Więcej o: