Sport.pl

Agnieszka Radwańska nie zna słowa "muszę". "Bo inaczej byłby psychiatryk"

22-letnia tenisistka w czwartek wylatuje z Krakowa do Australii i rozpoczyna ostatni etap przygotowań do nowego sezonu. Pierwszy turniej, w którym wystąpi, rusza 9 stycznia w Sydney.
Za Radwańską najlepszy sezon w karierze. Zakończyła go jako ósma rakieta świata, po drodze zdobyła trzy ważne tytuły i na koniec wystąpiła w turnieju mistrzyń. Czy stęskniła się za grą? - Pobyłabym jeszcze kilka tygodni w Krakowie. Mimo że miałam praktycznie dwa miesiące wolnego, to wiele się w tym czasie działo. Właściwie w ogóle nie odpoczywałam - zapewnia w "Dzienniku Polskim".

W przyszłym roku szansą dla Radwańskiej mogą być m.in. igrzyska olimpijskie w Londynie. Zapewnia jednak, że nie nakłada na siebie niepotrzebnej presji. - Czy w moim słowniku nie ma słowa "muszę"? Raczej nie. Gdyby tak było, chyba wylądowałabym w psychiatryku. Tak się nie da. To zawodowy sport, adrenalina, emocje, nerwy, co chwilę mecz. Trzeba mieć dystans do wszystkiego, co się robi. Mimo że towarzyszą temu duże emocje - przekonuje krakowianka.

Więcej o: