Michał Kościuszko: Nie lubię przedświątecznego zamieszania

- Cały rok jestem w biegu, więc teraz wreszcie mogę wrzucić na luz - cieszy się krakowski rajdowiec.
Kościuszko wiele czasu spędza trenując i startując w rajdach. Wigilii nie wyobraża sobie jednak poza rodzinnym domem. - Ten dzień tradycyjnie spędzam w Krakowie z rodzicami. Staramy się, żeby na stole zawsze było 12 potraw. Jem wszystkie dania, poza karpiem, za którym nie przepadam. W święta raczej nie ruszam się nigdzie daleko. Idziemy z rodzicami na kawę, leniuchujemy. I pod żadnym pozorem nie rozmawiamy o sporcie - podkreśla 26-letni rajdowiec.

Święta dla Kościuszki nie oznaczają jednak tylko spokoju i odpoczynku, bo poprzedza je niezbyt przyjemne obowiązki. - Nie lubię tego zamieszania i szukania prezentów. Najbardziej cenię spokój i fakt, że mogę posiedzieć i porozmawiać z rodziną. Wreszcie będzie okazja, żeby się z nimi spotkać - cieszy się.

Po Bożym Narodzeniu Kościuszko od razu nie złapie za kierownicę, tylko będzie miał jeszcze kilka dni na odpoczynek. Tym razem nie z rodziną, ale z dziewczyną. - Na Sylwestra wybieramy się do ciepłych krajów. Będzie okazja odciąć się od wszystkiego i zrelaksować. Ale po Nowym Roku biorę się do pracy - zapewnia Kościuszko.