Sport.pl

Limanovia podnosi rękawicę w historycznym meczu

Dla 87-letniego III-ligowca dzisiejsze spotkanie z 11. drużyną ekstraklasy Lechią Gdańsk (godz. 16) będzie najważniejszym w dziejach. -Z każdą minutą korzystnego rezultatu pewność siebie moich zawodników będzie rosła - podkreśla Marian Tajduś, trener Limanovii.
Drużyna z 15-tysięcznej miejscowości dostała się do Pucharu Polski dzięki wygraniu rozgrywek na szczeblu wojewódzkim. Grają w nich kluby od III ligi w dół. W finale małopolski klub pokonał Garbarnię Kraków. By zmierzyć się z Lechią, musiał wyeliminować Raków Częstochowa (2:0) i LZS Turbia (4:0). W kolejnej fazie dopisało mu szczęście, bo GKP Gorzów Wielkopolski z powodu kłopotów finansowych wycofał się z rozgrywek i Limanovia dostała walkowera. - To historyczny dzień. Wcześniej nie graliśmy z drużyną z ekstraklasy. Po raz pierwszy awansowaliśmy także do 1/16 finału. 27 lat temu odpadliśmy rundę wcześniej. Dostaliśmy wtedy lekcję od Polonii Bytom - wspomina Ryszard Kulma, prezes Limanovii.

Najważniejszy mecz w karierze czeka także trenera Tajdusia. - Odkąd pracuję samodzielnie, moja drużyna nie rozgrywała jeszcze tak poważnego spotkania. Za to gdy byłem asystentem Roberta Moskala w Sandecji, to istotny był pojedynek decydujący o wejściu do I ligi [nowosądeczanie wygrali wtedy 5:3 z Concordią Piotrków - przyp. red.] - przyznaje szkoleniowiec, który rok temu po zwolnieniu Jerzego Kowalika miał propozycję z pierwszoligowego Kolejarza Stróże.

Odrzucił ją, bo obiecał działaczom, że awansuje do III ligi i chciał dotrzymać słowa. - Lechia wystawi 11 piłkarzy z ekstraklasowym doświadczeniem. Ja mogę tylko dwóch - Artura Prokopa [106 meczów] i Krzysztofa Pyskatego [42]. Powyżej III ligi grali tylko Adrian Basta i Piotr Chlipała. Liczę na zaangażowanie moich podopiecznych. Przyjeżdża taka drużyna, że trzeba podnieść rękawicę - przekonuje Tajduś.

Bezpośrednio po losowaniu trener powiedział, że Lechia najlepiej w Polsce radzi sobie w ofensywie. - Widziałem mecz z ŁKS-em, w którym zamknęła rywali na 25. metrze od bramki. Byłem także w Krakowie na meczu z Wisłą, gdzie gdańszczanie świetnie radzili sobie w kontrze - zachwala Tajduś.

Mecz obejrzy 1,3 tys. kibiców. Na stadion w Limanowej na co dzień może wejść 300 osób mniej, ale klub przygotował dodatkowe miejsca stojące za jedną z bramek. Działacze rozważali także postawienie dwóch tymczasowych trybun, ale ostatecznie nie zdecydowali się na takie rozwiązanie. - Niemal wszystkie bilety są już wykupione. 900 z 1000 wejściówek na trybunę główną rozeszło się po pięciu dniach przedsprzedaży. 50 miejsc przeznaczyliśmy dla kibiców z Gdańska - wylicza Kulma.

Więcej o: