Justyna Kowalczyk w Krakowie poinformowała, że nie kończy kariery

M.in. skoczkowie i biegaczki narciarskie spotkali się w środę w Krakowie, by odebrać nagrody, powspominać i opowiedzieć o planach na przyszłość. - Będę biegać, dopóki nogi mi nie utną - uśmiechała się Justyna Kowalczyk.
Polski Związek Narciarski sezon zamknął w krakowskim hotelu Park Inn. Byli wszyscy, którzy zimą dali kibicom najwięcej radości. Za Justyną Kowalczyk bez przerwy ciągnął się sznur kamerzystów i fotoreporterów, a Kamil Stoch co chwilę musiał spełniać prośby o zdjęcia i podpisy.

- To był najlepszy sezon w historii polskiego narciarstwa - tymi słowami gości przywitał Apoloniusz Tajner, prezes PZN. - Trwa wyścig technologiczny, trenerski i naukowy. Udało nam się stworzyć takie warunki, by w tym wyścigu skutecznie wziąć udział. Stąd trzy złote medale olimpijskie - dodał.

Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos (głównego sponsora sportów zimowych): - Co tu oceniać? Wszyscy widzieli, jaki to był sezon. Dziś nie powiem, że oczekujemy jeszcze lepszych wyników. Już to, co osiągnęliście, jest dla nas powodem do dumy i radości.

Było dużo nagród i wyróżnień. Jako pierwsi duże szklane puchary za zdobycie złotych medali olimpijskich otrzymali Kowalczyk i Stoch. Podobne trofeum odebrał też m.in. Łukasz Kruczek, trener kadry skoczków. Nie pojawił się natomiast Aleksander Wierietielny, szkoleniowiec najlepszej polskiej biegaczki.

Prezes Tajner poinformował, że związek wręczył też nagrody finansowe dla najlepszych sportowców. - Przeznaczyliśmy na ten cel w sumie ok. 500 tys. zł - zdradził.

W kuluarach wszyscy zastanawiali się przede wszystkim, co powie Justyna Kowalczyk. Biegaczka z Kasiny Wielkiej do tej pory nie poinformowała, czy zamierza kontynuować karierę. - Postanowiłam, że będę biegać, ale na innych zasadach. 16 lat treningu zostawiło ślady w organizmie. Szkolenie centralne zaczynam 1 sierpnia. Do tej pory będę w szkoleniu klubowym lub na własną rękę. Poniosę pewnie koszty zimą, bo sezon przygotowawczy zacznę trzy miesiące później. Dlatego Puchar Świata nie będzie celem, ale przygotowaniem do imprezy głównej, czyli mistrzostw świata. Moja drużyna chce dalej ze mną współpracować. Mam nadzieję, że damy radę - poinformowała Kowalczyk.

Zapytana, jak długo zamierza biegać, odpowiedziała ze śmiechem: - Aż mi nogi nie utną.

Poinformowała też, że z jej nogą (miała złamaną kość śródstopia) jest coraz lepiej. - Noga mieści się w szpilce, więc operacja nie będzie konieczna.