Sport.pl

Kamil Stoch: Wolę skakać niż być misiem z Krupówek, ale...

Dwukrotny mistrz olimpijski był pod wrażeniem przyjęcia jakie zgotowali mu mieszkańcy Zębu i Podhala. - Nie spodziewałem się takiego show, ale było miło i przyjemnie - przyznał
Kamil Stoch mówił o:

* świętowaniu w Zębie:

- Chciałem podziękować za organizację tego dnia, kibicom, którzy przyszli i marzli, i kolegom z drużyny, że też byli. Dziś było bardzo trudno. Musiałem się do tego psychicznie nastawić. Wolę występować na skoczni niż jako celebryta czy miś z Krupówek. Widzę jednak, że to ma sens, bo należy podziękować ludziom, którzy nas wspierają i jeżdżą po całym świecie.

* prezentach

Sosręb zdecydowanie zrobił największe wrażenie. Trudno go będzie przebić za rok i ciężko przenieść. Na pewno zajmie honorowe miejsce w domu, bo po to jest sosręb (śmiech). Spodziewałem się trochę mniej prezentów i mniejszego show, ale było fajnie.

* Łukaszu Kruczku

Zostaje? Rewelacja. To praca całego sztabu stworzyła sprawnie działającą machinę. Potrzeba jeszcze solidnej pracy, by coś więcej osiągnąć całą drużyną. Nie powinno zmieniać się ani ludzi, ani systemu, który doprowadził do sukcesów.

* przyszłym sezonie

- Dopiero co skończyłem ten i trudno mi myśleć o następnym. Na myślenie co jeszcze można osiągnąć przyjdzie czas. Cel na pewno się znajdzie, choćby jeśli chodzi o rozwijanie samego siebie.

* najbliższym tygodniu

Na studia już nie muszę iść, więc o tyle mam więcej wolnego czasu. Ale z drugiej strony menedżer [żona Ewa Bilan-Stoch - przyp. red.] może mi dołoży spotkań. Oby między nami były nieustające. Będzie trochę treningu, obniżania jego intensywności, odświeżenia głowy i odpoczynku.

* budowie domu

Jeszcze nie wiem, kiedy ruszy. Jedne procedury w Polsce trwają długo, a inne jeszcze dłużej. Mam nadzieję, że wkrótce.



Więcej o: