Sport.pl

Klemens Murańka ma problem na progu. Mógł upaść jak Thomas Morgenstern

Zawodnik TS Wisły Zakopane wywalczył w sobotę z kolegami złoty medal w konkursie drużynowym mistrzostw świata juniorów w Predazzo. W trakcie drugiego skoku Murańki trenerowi Polaka mocniej zabiło serce.
Maciej Maciusiak nie martwił się tylko o to, czy jego podopieczni staną na najwyższym stopniu podium. W polskiej drużynie zawody kończył Murańka i tuż po wyjściu z progu miał ogromne problemy z nartą.

- To się mogło skończyć naprawdę źle. Wybicie było jeszcze dobre, ale zaraz potem za szybko przyłożył się do nart. To był podobny błąd jak u Thomasa Morgensterna w Kulm, ale Austriak popełnił go na mamucie, a te skocznie czegoś takiego nie wybaczają. Dobrze, że to była mniejsza skocznia. Analizowaliśmy już ten skok na wideo i w pewnym momencie wyglądało na to, że już tej opadającej narty nie wyciągnie. Wszystko skończyło się dobrze, a Klimek jest małym zwycięzcą tego konkursu drużynowego - mówi w rozmowie ze Skijumping.pl trener Maciusiak.

Murańka skoczył tylko 93 m, ale to wystarczyło, by w sumie Polacy wyprzedzili Austriaków o 4,6 pkt i zdobyli mistrzostwo świata juniorów.

W piątek skoczek z Zakopanego zajął ósme miejsce w konkursie indywidualnym. Był jednym z faworytów, ale w pierwszej serii miał podobne problemy jak w drugiej rundzie zawodów drużynowych. Mistrzem świata został Jakub Wolny z LKS Klimczok Bystra.

Więcej o: