Skoczek z Zakopanego narzeka na media i... warszawiaków

Maciej Kot, skoczek AZS-u Zakopane, pisze na Facebooku: ?Media nie zawsze potrafią odróżnić żart od rzeczywistości. Dostałem kolejną lekcję na przyszłość?.
"Zauważyłem, że moja ostatnia wypowiedź po konkursie w Harrachovie wywołała małą 'burzę'. Media są jakie są i nie zawsze potrafią odróżnić żart od rzeczywistości. Ważna jest sensacja. Rzeczywiście miałem zły dzień, ale nie zwalniało mnie to od odpowiedzialności za swoje słowa. Dostałem kolejną cenną lekcję na przyszłość" - napisał Kot na swoim profilu.

Nie wyjaśnił niestety, o jaką wypowiedź chodzi. Najprawdopodobniej o tę, której udzielił portalowi Skijumping.pl. - To jest taki czarny dzień w historii moich skoków. Ciężko powiedzieć, co nie grało. Coś musi być w powietrzu. Może to jakiś zły układ planet. Cristiano Ronaldo strzelił samobójczego gola, i to mnie chyba zdemotywowało. Każdy ma gorszy dzień. Jeśli Cristiano Ronaldo może go mieć, to ja też - śmiał się Kot.

Jak jeżdżą warszawiacy po Zakopanem

Skoczek z Zakopanego od niedawna dba o wizerunek i ochoczo udziela się na Facebooku. Ostatnio pisał m.in. o Robercie Kubicy, ale najwięcej miejsca poświęca Zakopanemu. Ostatnio narzekał na... warszawiaków.

"W Zakopanem nadal prawdziwa zima :) Znowu dosypało śniegu. Jedno mi tylko nie daje spokoju... Stan dróg w Zakopanem i w jego okolicy. Rozumiem, że zakopianka i główne drogi muszą być odśnieżone. Ale niech zostawią w spokoju górskie i boczne drogi. Wystarczy je wyrównać pługiem i utrzymywać "na biało", a nie robić na nich jakieś bagno z soli i piasku... Jak ktoś się boi jeździć w zimie, to niech nie wyjeżdża autem na drogę. Bo to, co się dzieje teraz na drogach, to jakiś koszmar. Nie chcę mówić, skąd są ci ludzie, ale możecie się łatwo domyślić, bo wiadomo, kto ma teraz ferie [m.in. województwo mazowieckie - przyp. red.]" - napisał ostatnio Kot.