Narciarka Aleksandra Kluś: Widownia w Zakopanem będzie mnie mobilizować

Aleksandra Kluś, narciarka LKS Poroniec, przed startem w Pucharze Europy na Harendzie w Zakopanem: - Wierzę w miejsce w czołowej 15. Trasa jest dobrze przygotowana, choć pogoda nie najlepsza.
Już w czwartek pierwsze zawody Pucharu Europy w slalomie kobiet (przejazdy o godz. 10 i 13; tak samo w piątek). Do Zakopanego przyjadą czołowe zawodniczki, w tym nr 1 w tej konkurencji Słowaczka Petra Vlhova. Dwudniowe zawody zostaną rozegrane na stoku Harenda. Emocji nie powinno zabraknąć, bo w czołówce klasyfikacji generalnej slalomu różnice są niewielkie.

- Slalom to moja koronna konkurencja. Lubię też jeździć na Harendzie, zresztą niedaleko mieszkam i zdarza się, że kadra tam trenuje. To nietrudny i przyjemny stoczek. Jestem już po pierwszym treningu i trasa jest dobrze przygotowana, tyle że pogoda nie najlepsza. W Zakopanem padał deszcz i temperatura była dodatnia. Będę chciała pojechać jak najszybciej i wierzę, że to da miejsce w czołowej 15 - mówi Kluś w rozmowie z krakow.sport.pl.

- Problem w tym, że mam mało punktów w Pucharze Europy i dostanę numer startowy powyżej 30. Ale jestem u siebie, widownia będzie za mną, co mnie tylko mocniej mobilizuje - dodaje 27-letnia zawodniczka, która największe sukcesy odnosiła na Uniwersjadzie: w Turynie (2007) i Erzurum (2011) była srebrna w slalomie, a w Harbin (2009) brązowa.

Polki ciągle odgrywają niewielką rolę w tej dyscyplinie, ale w Zakopanem liczą na dobre starty. - Dlaczego tak mało Polek startuje? Bo to dość drogi sport. W kadrze jesteśmy tylko we cztery, a w Zakopanem wystartuje jeszcze kilka młodych zawodniczek, ale rzeczywiście jest nas bardzo mało - przyznaje Kluś.