Klimek Murańka skakał mimo wielkich problemów ze wzrokiem. Wstydził się przyznać, choć było krok od tragedii

PRZEGLĄD PRASY. Klimek Murańka nie widział nawet trenera, który decydował, kiedy ma startować. Do problemów ze wzrokiem wstydził się przyznać. Powiedział o nich dopiero po groźnym wypadku. Teraz się leczy i wkrótce powinien wrócić na skocznię.
Wisła Can-Pack, Comarch Cracovia, Bank BPS Muszynianka... Cały sport z Krakowa i okolic na Facebooku Kraków - Sport.pl »


Murańka to jeden z najbardziej utalentowanych młodych skoczków (za miesiąc skończy 18 lat). Jako 10-letni chłopiec pofrunął na odległość 135 metrów i od razu zrobiło się o nim głośno. Później szum na jakiś czas ucichł, ale Murańka dalej skakał. Jak się okazało, pogarszał mu się również wzrok. Rodzicom o tym jednak nie mówił.

- Klimek jest skryty, wstydził się. Latem miał bardzo poważny upadek w Austrii. Po wyjściu z progu fiknął salto, spadł na plecy, dobrze, że się nie połamał - opowiada Krzysztof Murańka, ojciec skoczka w Dzienniku Polskim

Po upadku chłopak przyznał się ojcu, że ma problemy ze wzrokiem i nie widzi nawet trenera Roberta Mateji, który stoi na progu i machnięciem chorągiewki daje mu znak do startu.

Ojciec zabrał Klimka do kliniki w Krakowie, a lekarze stwierdzili poważną wadę wzroku. Wykryli uszkodzenie rogówki. - Ale mówią, że wszystko będzie dobrze i syn będzie mógł skakać. Teraz jednak musi parę tygodni zapomnieć o sporcie. Pozostały mu tylko spacery po górach - przyznaje ojciec.

Piotr Voigt, konsultant w prywatnej klinice okulistycznej: - Na tablicy widział tylko górny szereg liter. To cud, że nie zrobił sobie krzywdy. Teraz czekamy na zamówione w USA soczewki. Później będzie mógł wznowić treningi [...] W przyszłości powinien dobrze widzieć, choć do wojska by go nie przyjęli.

Klimek jest już po pierwszym zabiegu, ale czeka go jeszcze jeden lub dwa.