Sport.pl

Kamil Stoch leci w zaległą podróż poślubną, a potem będzie dopasowywał się do kombinezonu

- Będę musiał znaleźć sobie inny system skakania - mówi Kamil Stoch, najlepszy polski skoczek, choć na razie nie myśli jeszcze o nowym sezonie. Dlaczego?
Stoch razem z kadrą skoczków zakończył właśnie zgrupowanie w Zakopanem. Czekają go jeszcze zajęcia w Szczyrku i Wiśle, a potem długo wyczekiwany urlop. Zamierza wyjechać w zaległą podróż poślubną.

Intensywne przygotowania do zimy rozpocznie w sierpniu. Będzie musiał m.in. przystosować się do nowych kombinezonów, które - według zaleceń FIS - mają bardziej przylegać do ciała zawodnika. - To są bardzo radykalne zmiany, ale jak na razie to fazy testów. Czy przepisy o nowych kombinezonach wejdą w życie na stałe, zobaczymy dopiero po sezonie letnim - tłumaczy Łukasz Kurczek, trener reprezentacji Polski.

Ale Stoch już teraz obawia się tej zmiany. - Różnice w kombinezonach będą widoczne gołym okiem, gdyż są całkowicie obcisłe. A jeśli chodzi o różnice techniczne, to trzeba będzie bardziej szukać oparcia w nartach niż w kombinezonie. Zmniejszy się powierzchnia nośna, zwiększą się za to prędkości najazdowe i większą rolę będzie odgrywał wiatr. Szczęście będzie odgrywało większą rolę - tłumaczy Stoch.

- Będzie trzeba się wskakać i znaleźć sobie inny system skakania - dodaje.

Więcej o: