Sport.pl

Porażka Zakopanego. Dzięki kwaśnicy i oscypkom mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym nie zorganizujemy

Zakopane znów przegrało walkę o organizację mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym. Górale kopią się z koniem, którego prowadzą po planowanych trasach biegowych - komentuje Szymon Opryszek, dziennikarz ?Gazety? i krakow.sport.pl
Podczas kongresu FIS w południowokoreańskim Gangwon polska kandydatura nie zdobyła nawet głosu. To największa kompromitacja Zakopanego w historii starań o organizację prestiżowej imprezy. W trakcie czterech kongresów stolica polskich Tatr zdobyła przychylność sześciu delegatów (na 64 możliwe głosy!).

W ubiegłych latach pomysły na przyciągnięcie uwagi członków Rady FIS były różne: a to pierwszy raz w języku angielskim przemawiał Adam Małysz, a to Justyna Kowalczyk częstowała oscypkami i kwaśnicą. - Polacy nie mogą liczyć na to, że popularność Małysza im wszystko załatwi - ostrzegał w rozmowie z "Gazetą" Gian-Franco Kasper, prezydent FIS.

Oscypek już nie zaskakuje

Z każdego kolejnego kongresu zakopiańczycy wracali na tarczy, ale nie wyciągali żadnych wniosków. Gdy emocje opadały, samorządowcy analizowali porażki. Okazywało się, że z tragicznym dojazdem do miasta, podstarzałą bazą sportową, brakiem tras biegowych i zerowym poparciem w Radzie FIS Zakopane nie ma co marzyć o mistrzostwach.

Szkopuł jednak w tym, że od siedmiu lat pod Tatrami zrobiono niewiele, by wzmocnić kandydaturę miasta. Owszem, zmodernizowano Wielką Krokiew, a u jej stóp wybudowano pawilon medialny. Także hotele COS nie straszą już sportowców, ale to byłoby na tyle. Kluczowe problemy, które zwykle decydowały o niepowodzeniach miasta, pozostają nierozwiązane, i niewiele wskazuje, by w następnych latach miało się to zmienić. Co prawda jakieś plany istnieją, ruszyły też pojedyncze prace, ale to ciągle zdecydowanie za mało.

Mimo to górale co dwa lata wyruszają na kongres w oczekiwaniu na cud. Nawet pomysł na promocję jest wciąż taki sam: filmy z kibicami Pucharu Świata w skokach narciarskich, oscypkowy poczęstunek i powtarzane do znudzenia wizualizacje "stadionu narciarskiego" w okolicach Wielkiej Krokwi. Większość delegatów te obrazki zna już zapewne na pamięć.

I tym razem Zakopane również nie potrafiło zaskoczyć, ale burmistrz Janusz Majcher do znudzenia powtarza, że Polska nie ma członka w Radzie FIS, który mógłby lobbować za tatrzańską kandydaturą. Nic w tym dziwnego, skoro od lat górale nie potrafią wyegzekwować na krajowych władzach rozbudowy zakopianki, bo sami topią się w lokalnych sporach. Co więcej, nawet gwarancje finansowe rządu na organizację mistrzostw świata odebrali dopiero tuż przed wylotem do Korei Południowej.

Cztery lata za Finami

W 2008 roku zakopiańczycy zdobyli trzy głosy i szczycili się lepszym wynikiem od Lahti. Minęły cztery lata, a stolica Tatr w porównaniu ze zwycięskim miasteczkiem z Finlandii przypomina kopciuszka, a nie centrum polskiego narciarstwa.

Dojazd z Krakowa pod Giewont po zatłoczonej zakopiance trwa dwie godziny (odcinek Helsinki - Lahti o tej samej długości można pokonać w dwa razy krótszym czasie). Pod Tatrami ze świecą szukać tras biegowych, a od kilku dni "reklamą" Zakopanego jest czołowa biegaczka świata Justyna Kowalczyk, która musi trenować przed sezonem na publicznej drodze między samochodami!

Tymczasem Lahti może pochwalić się nowoczesnym stadionem z trasami biegowymi i zespołem skoczni narciarskich. Baza hotelowa jest bardzo rozwinięta, a Finowie mają większe doświadczenie od Polaków, bo organizują nie tylko zawody skoczków, ale i kombinatorów oraz biegaczy. Nie ma co się oszukiwać, ich propozycja stanowiła gwarancję udanej imprezy, a nie tylko obietnicę.

Cena mydlenia oczu

Przez siedem lat starań zakopiański magistrat wydał na obowiązkowe startowe ok. 100 tys. franków szwajcarskich (tyle samo dołożyły jeszcze Polski Związek Narciarski oraz Tatrzański Związek Narciarski). Jeśli dodać do tego wydatki na promocję, przygotowanie kandydatury, a także delegacje urzędników i działaczy kolejno do Portugalii, RPA (bilet za jedną osobę kosztował magistrat 9 tys. zł, a poleciało kilkunastu przedstawicieli), Turcji i Korei Południowej, to cena porażki urasta do setek tysięcy złotych.

Być może w skali budżetu miasta nie są to kwoty bardzo duże, ale na pewno można było za nie zbudować trasy biegowe z prawdziwego zdarzenia oraz udoskonalić istniejącą już infrastrukturę. I dopiero wtedy postarać się o mistrzostwa, trzymając w ręku argumenty, a nie mydląc oczy członkom Rady FIS wizualizacjami.

Mimo czwartej porażki samorządowcy chcą dalej walczyć o mistrzostwa, bo - jak mówi jeden z działaczy - "czeskiemu Libercowi udało się dopiero za szóstym razem". Sądzę jednak, że delegaci FIS nie przyznają góralom imprezy na piękne oczy. Chyba że z litości, załóżmy... za siódmym razem. A wtedy mistrzostwa zorganizujemy w 2023 roku.

Więcej o:
Komentarze (2)
Porażka Zakopanego. Dzięki kwaśnicy i oscypkom mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym nie zorganizujemy
Zaloguj się
  • oloros

    0

    tam mozna chyba tylko mistrzostwa lZS zrobic
    i nic wiecej
    pojezdzili sobie po swiecie samorzadowcy i tylko tyle z tego jest
    chyba ze wszyscy czekaja na CUD - no to bylo w Polsce normalne

  • public_enemy

    Oceniono 5 razy -1

    wybudujcie sobie lotnisko z Zakopanem, może wreszcie będzie można po ludzku tam się dostać, albo lepiej nie, jeszcze więcej warszafki będzie tam robić gnój...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX