Sport.pl

Kamil Stoch: Adam Małysz pokazał, że można wygrywać. Teraz przejąłem pałeczkę

Za kilkanaście dni polscy skoczkowie rozpoczną przygotowania do nowego sezonu. Na skocznię w nowej roli wraca Adam Małysz, który rok temu zamienił narty na samochód rajdowy.
Wisła Can-Pack, Comarch Cracovia, Bank BPS Muszynianka... Cały sport z Krakowa i okolic na Facebooku Kraków - Sport.pl »


Katarzyna Bobińska: Jest Pan zadowolony z minionego sezonu?

Kamil Stoch: Oceniam go bardzo dobrze, choć nie ukrywam, że w niektórych zawodach mogłem skakać lepiej. Wyższą lokatę powinienem zająć choćby w Turnieju Czterech Skoczni [Stoch był ósmy w klasyfikacji generalnej - przyp red.]. Czeka mnie jeszcze sporo pracy, by zabłysnąć. Po mojej myśli nie ułożyła się także końcówka sezonu, ostatnie zawody.

Po odejściu Adama Małysza stał się Pan liderem kadry. Jak sobie Pan radzi?

- Podchodzę do tego spokojnie. Nie staram się robić czegoś, czego nie umiem. Cały czas pozostaję sobą, nie udaję. O to, czy chcę być liderem kadry nikt mnie nie pytał, nie miałem innego wyboru (śmiech). Ale to, jak sobie poradzę, zależy tylko ode mnie.

Motywuje Pan kolegów z kadry, doradza im przed startem?

- To nie jest konieczne, bo sami są wystarczająco zmotywowani. Nam trzeba było pokazać, że w ogóle można wygrywać. Tę rolę spełnił Adam Małysz. Kilka razy zwyciężyłem i teraz inni wiedzą, że po wygraną może sięgnąć każdy. Na tym moja rola się kończy, reszta należy do nich. Zresztą ostatni sezon pokazał, że koledzy z kadry radzą sobie coraz lepiej. Świetnie skalali choćby Piotr Żyła i Maciej Kot, a także kilku innych zawodników.

Czego się Pan spodziewa przed następnym sezonem?

- Liczę na podium w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Moim celem jest też medal na mistrzostwach świata w Predazzo.

W połowie maja ruszają przygotowania do nowego sezonu. Odpoczął Pan już po poprzednim?

- Tak, wolny czas spędziłem z rodziną, bo należało im się to za samotną zimę. Na wakacjach jeszcze nie byłem. Mam nadzieję, że uda się pojechać gdzieś w lipcu, w trakcie letniego Grand Prix, bo na pewno nie będziemy startować we wszystkich zawodach.

Adam Małysz od nowego sezonu będzie doradzał Panu i Pana kolegom. Wcześniej zdarzało się, ze Panu pomagał?

- Do tej pory nie radziłem się Adama. Po pierwsze nie było takiej potrzeby, a poza tym, on sam nie miał czasu, bo poświęcał go głównie rajdom.

Śledzi Pan jego występy?

- Oczywiście, z wynikami jakie osiąga jestem na bieżąco. Co prawda nie miałem czasu oglądać jego poczynań w telewizji, bo sam w tym czasie startowałem. Jestem pod wrażeniem jazdy Adama. Biorąc pod uwagę, że był to jego pierwszy rajd, poszło mu świetnie.

Więcej o: