Agnieszka Gąsienica-Daniel chce zapomnieć o nieudanym sezonie

Najlepszej polskiej alpejce minionej zimy przeszkodziły kontuzje. - Całe szczęście, że nie było żadnej dużej imprezy - podkreśla Agnieszka Gąsienica-Daniel na oficjalnej stronie Polskiego Związku Narciarskiego.
Zawodniczka z Zakopanego w Pucharze Świata nie zdobyła ani jednego punktu. - Sezon zapowiadał się nieźle, zaczęłam się rozkręcać w Soelden. Duży krok do przodu zrobiłam podczas dwóch treningów w Ameryce, w Loveland, ponieważ mogłam wtedy jeździć z kilkoma dobrymi ekipami - Włoszkami, Francuzkami, Słowenkami, Kanadyjkami - opowiada na stronie pzn.pl.

Po powrocie do Europy doznała jednak kontuzji pleców. - To była duża strata, bo to były pierwsze w sezonie Puchary Europy, dobra okazja do zdobycia punktów i startowania z wyższymi numerami. Z badań wynikało, że przesunął mi się dysk - mówi Gąsienica-Daniel.

Lekarze wyrokowali, że czeka ją półtoramiesięczna przerwa, ale do starów wróciła wcześniej. Niestety w Andorze nabawiła się kolejnego urazu. - Podczas drugiego zjazdu w slalomie poczułam, że jest źle, pojawił się ból w odcinku lędźwiowym. Nie dało się trenować ani startować i musiałam wrócić do domu.

To był dla niej koniec sezonu. Obecnie przechodzi rehabilitację, a w maju ma wrócić do regularnych treningów. - Żałuję bardzo, bo całe lato ciężko pracowałam i mieliśmy duże nadzieje, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku. Całe szczęście, że w tym sezonie nie było żadnej dużej imprezy. Teraz do maja mam przerwę w treningach na nartach, ale prowadzę trening kondycyjny oraz rehabilitację. Wszystko oczywiście zależy teraz od tego, jak będzie z moim kręgosłupem, ale chciałabym wyjść na narty końcem maja. W tym sezonie przygotowawczym na pewno będą zmiany, ponieważ pracujemy w cyklu czteroletnim i teraz czeka mnie bardzo intensywny rok - kończy Agnieszka Gąsienica-Daniel.