Sport.pl

Skoki narciarskie. Gregor Schlierenzauer dogonił Adama Małysza

Austriak piąty raz wygrał konkurs Pucharu Świata w Zakopanem. Małysza dogonił w liczbie zwycięstw w PŚ. Ma ich teraz 39.
Schlierenzauer potrzebował tylko nieco ponad pięć lat, by w PŚ dorównać polskiemu mistrzowi. A do rekordzisty Mattiego Nykanena brakuje mu jeszcze ośmiu zwycięstw. Za to nie ma już sobie równych w liczbie wygranych w Zakopanem. Jest już lepszy od Małysza. W Zakopanem Polak od 1996 roku startował w 28 konkursach i triumfował cztery razy. Austriakowi skakał tu 12 razy, wygrał po raz piąty. Żaden inny skoczek nie ma na koncie tylu wygranych w polskiej stolicy Tatr.

Małysza wszyscy polscy kibice skoków kochają. Choć polski mistrz już zakończył karierę, pod Wielką Krokwią nie brakowało flag z jego nazwiskiem.

A Schlierenzauer bardzo chciał w sobotę wygrać w Zakopanem. Był zawiedziony piątkowym występem, gdy nie znalazł się nawet na podium. Miał dużo pretensji do sędziów, że skakał w kiepskich warunkach. Zwycięstwo nie przyszło mu łatwo - wcale nie skakał najdalej, ale za to najrówniej. Po pierwszej serii był trzeci. W drugiej też uzyskał trzeci wynik, ale to wystarczyło do awansu na pierwsze miejsce. Słabiej skoczyli bowiem Andres Bardal i Andreas Kofler.

Po piątkowym zwycięstwie gorzej spisał się Kamil Stoch. Zawiódł zwłaszcza w pierwszej rundzie, po której był dopiero 17. W serii finałowej skoczył 130 m i dzięki temu awansował do pierwszej dziesiątki (był siódmy). Odwrotnie poszło Aleksandrowi Zniszczołowi. Najpierw skoczył bardzo dobrze i był dziewiąty. Drugi skok był jednak krótszy i w efekcie 18-letni zawodnik wypadł z pierwszej dziesiątki. Dla skoczka Wisły Ustronianki i tak konkursy w Zakopanem były bardzo udane. Zdobył pierwsze w karierze punkty w PŚ i to w sumie 47. To był także udane konkurs dla Piotra Żyły i Macieja Kota, którzy zajęli 18. miejsce.

- Jeśli chodzi o postawę Kamila Stocha, to z pewnością zaszkodziło mu długi odbierani gratulacji po piątkowym zwycięstwie, Każdy chciał uścisnąć mu rękę i pogratulować wygranej - mówił Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. - Był zmęczony, późno położył się do łóżka i nie mógł długo usnąć. To z pewnościa wpłynęło na jego formę.

Więcej o: