Sport.pl

PŚ w Zakopanem. Karnawał trwa

Z każdą godziną gęstniał w piątek tłum pod Tatrami. Mimo gwałtownej śnieżycy na trybunach Wielkiej Krokwi pojawiło się około 15 tys. kibiców. W sobotę ma ich być jeszcze więcej. Bo Kamil Stoch - wypełniając lukę po Małyszu - nie zawiódł zwyciężając!
Sznur samochodów ciągnął "zakopianką" od samego rana. Niestety nie obyło się bez wypadków. Około ósmej zderzyły się dwa samochody w Biały Dunajcu. Sześć osób odniosło obrażenia, na szczęście niezbyt poważne. Wypadek przez ok. dwie godziny utrudniał dojazd do Zakopanego.

Ci, którzy wczesnym popołudniem dotarli pod Wielką Krokiew, nie kryli że jest to dla nich wyprawa sentymentalna.

- Jesteśmy z Katowic. Przyjeżdżaliśmy tu od kilku lat, gdy skakał Adam Małysz. W tym roku nie planowaliśmy już takiego wyjazdu. Ale kiedy w czwartek wieczorem dowiedzieliśmy się, że Kamil Stoch ładnie skakał na treningach, a Piotr Żyła wygrał kwalifikacje, to nam się tęskno zrobiło za Zakopanem. I spontaniczne w kilka osób postanowiliśmy w piątek rano wyruszyć pod Tatry. Bo faktycznie fantastyczną atmosferę na Wielkiej Krokwi zrobił Małysz. Ale choć on już nie skacze, to coś z tej atmosfery, wielkiego narciarskiego święta, w Zakopanem zostało - cieszył się Sławomir Pietruchowski.

Faktycznie - w Zakopanem można było w piątek poczuć atmosferę zimowego karnawału. Na ulicach znów pojawili kibice w biało-czerwonych barwach i z trąbkami. Do wczesnego popołudnia sprzyjała im słoneczna pogoda i lekka odwilż w zasypanym grubą warstwą śniegu mieście. Później zaczęło mocno sypiać, co opóźniło o kwadrans rozpoczęcie zawodów, ale to i tak nie popsuło nastrojów bawiącej się na trybunach publiczności. Gdy na rozbiegu pojawił się Kamil Stoch, rozległ się aplauz prawie taki jak podczas ostatniej dekady, gdy skakał to Adam Małysz. I Kamil Stoch nie zawiódł osiągając 125,5 m, co dało mu po pierwszej serii drugie miejsce w konkursie. A w finałowej serii był klasą sam dla siebie - 135 m! Tłum oszalał z radości i chóralnie odśpiewał Mazurka Dąbrowskiego.

- Dziękuję kibicom, marzyłem by znów tu wygrać, jak przed rokiem! I spełniło się. Wierzę, że w sobotę będzie równie dobrze! - cieszył się chwilę potem Kamil Stoch.

Jeszcze przed konkursem duże zainteresowanie - zwłaszcza damskiej części sympatyków skoków narciarskich - budził autokar austriackiej ekipy, zaparkowany pod hotelem "Hyrny" w centrum Zakopanego. Umieszczono na nim fotosy najlepszych skoczków z Austrii. Na ich tle fanki robiły sobie pamiątkowe zdjęcia.

- Oczywiście kibicujemy Polakom, ale chłopaki z Austrii też nam się podobają, bo daleko latają - nie kryła Patrycja z Warszawy. W piątek dalej latał jednak Polak.

Najbardziej zagorzali kibice pojawili się już w rano pod Średnią Krokwią, gdzie na mniejszej skoczni po raz pierwszy w historii Zakopanego rywalizowały panie. Te zawody można było obejrzeć za darmo.

Ci którzy dotarli do Zakopanego tuż przed konkursem mężczyzn mogli bez problemów dostać bilety na zawody - po 60 i 70 zł, w zależności od miejsca na trybunach.

- Sprzedaliśmy jakieś 70 procent wejściówek na piątek i około 80 procent na sobotę. W sumie dostępnych jest ponad 21 tysięcy biletów na każdy dzień zawodów - informował kasjer pod Wielką Krokwią. - Więc rekordów frekwencji z czasów Adama Małysza z pewnością prędko nie uda nam się powtórzyć, no chyba że znów ktoś z Polaków też zacznie odnosić aż takie sukcesy. Ale i tak zainteresowanie jest na przyzwoitym poziomie. Chyba ludzie polubili to nasze zakopiańskie skakanie - ocenił.

Zadowolone z zainteresowania największą zimową imprezą w Polsce są władze regionu. Zwracają uwagę, że zakopiańskie zawody rozgrywane są w czasie trwających ferii z województw mazowieckiego, opolskiego, zachodniopomorskiego i dolnośląskiego. W weekend odpoczynek rozpoczyna także młodzież z podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. To stwarza turystom możliwość obejrzenia rywalizacji skoczków.

- Puchar Świata w Zakopanem wpisał się już w zimową atmosferę Podhala. Ci którzy tu przyjadą, nie pożałują, bo mają zapewnione wspaniałe widowisko na Wielkiej Krokwi - chwali imprezę Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański.