Sport.pl

W niedzielę Bieg Trzech Kopców. "Moda na bieganie trwa"

Po raz ósmy amatorzy biegania zmierzą się z prawie 13-kilometrową trasą między trzema krakowskimi kopcami. - Na taki bieg nie może pozwolić sobie żadne inne duże polskie miasto - uważa Edward Stawiarz, dwukrotny olimpijczyk.
Facebook? » | A może Twitter? »


Były prezes Wawelu Kraków na bieganiu zna się jak mało kto. Ma w dorobku 16 medali w różnych konkurencjach - na 5000 m, 10000 m, w przełajach i maratonie. Bez większych sukcesów startował także w Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku (1968) i Monachium (1972). Uważa, że na trasie VIII Biegu Trzech Kopców z powodzeniem można by ścigać się nie tylko o mistrzostwo Krakowa w biegu górskim, ale nawet o mistrzostwo Polski.

- Ta trasa spełnia warunki, by starać się o to w Polskim Związku Lekkiej Atletyki. To bieg anglosaski, czyli zawodnicy biegną góra-dół-góra-dół i przewyższenia są odpowiednie - twierdzi Stawiarz. - Zresztą ta impreza jest bardzo chwalona przez biegaczy. Dobrze się przyjęła w Krakowie, choć na początku byłem trochę sceptyczny. To kolejne potwierdzenie dobrego kierunku polityki miasta w zakresie popularyzowania biegania. Moda na ten sport się przyjęła, stąd też nowa impreza na zakończenie sezonu - półmaraton królewski [zapisy na www.zis.krakow.pl - przyp. red.].

B3K rośnie z roku na rok - pierwszą edycją ukończyło 361 osób, ostatnią 1942. Organizatorzy liczą, że w tym roku chętni wypełnią limit - 2500 startujących. - Zgłosiło się nawet 2700 osób, ale wpisowe wpłaciło 2200. Zgłaszać można się jeszcze do niedzieli [koszt - 80 zł], nawet tuż przed biegiem, o ile jeszcze będą miejsca - mówi Urszula Filipowicz, zastępca dyrektora Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie, głównego organizatora biegu. - Jako kobietę cieszy mnie to, że coraz więcej pań się zgłasza. W 2013 roku było ich aż 76 proc. więcej niż rok wcześniej.

Limit zgłoszeń został ustanowiony głównie z powodu trudnego i niebezpiecznego startu z kopca Krakusa. Jest tam dość stromo i wąsko. - Trzeba tam zachować szczególną ostrożność - podkreśla Andrzej Batko, odpowiedzialny za zabezpieczenie imprezy.

- Rzeczywiście nie ma co zbiegać na żywioł z kopca Krakusa. Doświadczeni zawodnicy doskonale o tym wiedzą, mam nadzieję, że ci, którzy wystartują po raz pierwszy, wezmą sobie te rady do serca - dodaje Stawiarz.

Zwycięzcy wśród kobiet i mężczyzn dostaną w nagrodę zegarek i 1 tys. zł. Organizatorzy liczą, że wreszcie uda się pobić rekordy trasy, które zostały ustanowione w 2011 roku. Dariusz Kruczkowski przebiegł ją w 40 minut i 32 sekundy, a Alena Berasniowa w 47 minut i 24 sekundy. W ubiegłym roku zwycięzcy pobiegli półtorej minuty wolniej.

Trasa jest identyczna jak w poprzedniej edycji. Oprócz startu biegacze muszą uważać na Rynku Podgórskim, gdzie trwa remont. - Jeśli chodzi o ruch drogowy, to najdłuższa przerwa będzie na Salwatorze w okolicach kościoła Norbertanek. Tam przejazd aut i komunikacji miejskiej będzie niemożliwy przez mniej więcej 30-35 minut - informuje Batko.

TAK SIĘ KIBICUJE W KRAKÓW ARENIE!


Więcej o: