Sport.pl

Kto ma chody w Polski Związku Lekkiej Atletyki. Na pewno nie Rafał Sikora

Rafał Sikora z AZS AWF Kraków nie wystartuje w mistrzostwach świata, choć był lepszy od rywali. Twierdzi, że kryteria kwalifikacji wypełnił, ale w związku mają inne zdanie.
- Cały rok poszedł na marne - załamuje ręce chodziarz.

Na najważniejszą imprezę sezonu z Krakowa lecą tylko Grzegorz Sudoł (chód na 50 km) i Artur Noga (biegi przez płotki). Sikora też powinien być w drodze do Moskwy. - Spełnił wszystkie kryteria. Kiedy ukazał się skład reprezentacji bez niego, wysłaliśmy do związku prośbę o wyjaśnienia. Minęły dwa tygodnie, a odpowiedzi nie ma - twierdzi Grzegorz Zajączkowski, szef szkolenia w AZS AWF Kraków.

Najlepszy tegoroczny wynik Sikory na 50 km to 3 godz. i 48 min. Miejsce w samolocie do Moskwy znalazło się za to m.in. dla Adriana Błockiego z MKL Szczecin, który miał o dwie minuty słabszy czas. Obaj wypełnili kryterium Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, a o medal powalczy wolniejszy.

10 kilometrów niezgody

Iskrzyć zaczęło w marcu w mistrzostwach Polski. Sikora zszedł z trasy na 40. kilometrze i już wtedy dowiedział się, że o wyjeździe do Moskwy może tylko pomarzyć. Co prawda w maju - na kolejnych zawodach - osiągnął wynik, który teoretycznie powinien dać mu kwalifikację, ale było już za późno.

- Od początku związek robił mi problemy. Powiedziano mi, że w tej sytuacji nie przysługuje mi pomoc finansowa. Sam musiałem płacić za obozy, mimo że słabsi ode mnie zgrupowania mieli sfinansowane. Do tego wcześniej co miesiąc dostawałem ze związku specjalne odżywki oraz suplementy. W maju po Pucharze Europy mi je zabrano - opowiada Sikora.

W PZLA tłumaczą, że krakowianin złamał regulamin kwalifikacji. Dlaczego? Bo nie ukończył mistrzostw Polski. Jeśli chciał zejść z trasy, to musiał to zrobić przed 30. kilometrem. Jeśli już wystartował i przekroczył ten dystans, to powinien dojść do mety. W innym wypadku automatycznie tracił możliwość wyjazdu do Moskwy. Proste? Kłopot w tym, że w żadnym dokumencie PZLA nie było na ten temat ani słowa.

- Całe środowisko o tym wiedziało. Przyznaję, że na naszej stronie nie zamieściliśmy tej informacji. Nasz błąd, ale każdy trener został wcześniej poinformowany. Tylko Rafał Sikora i Grzegorz Sudoł stwierdzili, że to nieprawda. Obaj co prawda podczas Pucharu Europy uzyskali lepsze wyniki od pozostałych, ale musieliśmy być konsekwentni - mówi Bohdan Bułakowski, trener koordynator chodu w PZLA.

Sikora: - Zapytałem wtedy ludzi ze związku: "czy ja wyglądam na idiotę? Czy gdybym wiedział o takim zapisie, to zszedłbym z trasy po 30 km!?". Jestem zszokowany tą decyzją. Nie lubię owijać w bawełnę, często mówię, co myślę, i może ktoś się teraz na mnie odgrywa.

Jak się dowiedzieliśmy, 26-letni chodziarz zwrócił się z prośbą o pomoc do prawnika i niewykluczone, że sprawa trafi do sądu.

Równi i równiejsi

W tej sytuacji jedynym chodziarzem z Krakowa, który w Moskwie wystartuje na 50 km, jest Sudoł. Tyle że on też podczas marcowych mistrzostw Polski... zszedł z trasy po 40. kilometrze. Najpierw związkowi działacze chcieli, by w Moskwie wystartował na słabszym dla niego dystansie 20 km (również wywalczył kwalifikację), ale w końcu zmienili decyzję. - Gdyby tego nie zrobili, to wycofałbym się z reprezentacji Polski - twierdzi Sudoł.

Szkopuł w tym, że w jego przypadku związek zastosował inne przepisy niż w przypadku Sikory. Gdzie konsekwencja? - Jako sztab szkolenia przedstawiliśmy proponowany skład, w którym Sudoł był zgłoszony na 20 km. Decyzję, by go przenieść, podjął zarząd związku i trudno mi się za niego wypowiadać - mówi Bułakowski.

Piotr Długosielski, sekretarz generalny PZLA, członek zarządu: - Mogę tylko powiedzieć, że kierowaliśmy się jasnymi zasadami przedstawionymi przez sztab szkolenia.

Sudoł o działaniach związku nie chce mówić: - Tak naprawdę obrzydzono mi to, co robię. Przepraszam za słowo. Teraz nic więcej nie chcę mówić. Czeka mnie start w mistrzostwach i chcę mieć czystą głowę.

Więcej o:
Komentarze (1)
Kto ma chody w Polski Związku Lekkiej Atletyki. Na pewno nie Rafał Sikora
Zaloguj się
  • Agnieszka Ellward

    Oceniono 2 razy 2

    Proponuje by każdy chodziarz miał przy sobie telefon komórkowy i w razie niedyspozycji w trakcie startu zadzwonił do pana koordynatora i zapytał się o konsekwencje jakie mu grożą w przypadku zejścia z trasy ! Jeszcze trochę a pomiędzy PZLA a PZPN będzie można postawić kreskę równości. Brawo dla naszego związku dalej zniechęcajcie młodych ludzi do trenowania ! a za oszczędzone pieniądze dajcie sobie po premii !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX