Sport.pl

Bruk-Bet Termalica Nieciecza strzela nawet bez typowego napastnika

W piątek Cracovia na własnym stadionie przegrała z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza 1:3. Dwie bramki dla gości zdobył Patrik Miszak. - Wierzę, że drużyna wróciła do dobrej formy - mówi Słowak.
Miszak pierwszego gola strzelił w 10. minucie, wykorzystując podanie Vlastimira Jovanovicia. Do siatki trafił już chwilę wcześniej, ale był na spalonym.

- Nie przejąłem się tym. Koledzy zagrali mi dobrą piłkę, a ja tylko wykorzystałem podanie - mówi.

Miszak z Romanem Gergelem i Samuelem Stefanikiem stworzyli w piątek ofensywny słowacki tercet, z którym obrońcy Cracovii mieli sporo kłopotów. Stefanik w ostatniej chwili zastąpił w składzie kontuzjowanego Vladislavsa Gutkovskisa.

- Zagraliśmy bez typowego napastnika, bo Stefanik grał bardziej w środku pola. Trener chciał, byśmy prowadzili akcje skrzydłami. Udało nam się tamtędy skontrować, a mi strzelić bramki. Pochwały należą się jednak całemu zespołowi - zaznacza Miszak.

Bruk-Bet od początku sezonu jest chwalony za szczelną defensywę, ale ostatnio imponuje również w ataku. W dwóch ostatnich meczach wyjazdowych (w Gdyni i Krakowie) niecieczanie zdobyli w sumie sześć bramek.

- Możemy być z tego tylko zadowoleni. Mam nadzieję, że podobnie będzie w następnych meczach. Wiedzieliśmy, że Cracovia dobrze gra w piłkę i dobrze rozgrywa. Nastawiliśmy się na kontry i się nam udało. Dobrze broniliśmy, rywale nie stworzyli sobie zbyt dużo sytuacji. Trzeci gol był nam jednak bardzo potrzebny. Wiedzieliśmy, że Cracovia po bramce kontaktowej jeszcze bardziej zaatakuje i będzie chciała wyrównać. Odpowiedzieliśmy jednak na to golem - opisuje Słowak.

Więcej o: