Sport.pl

Czesław Michniewicz broni taktyki Bruk-Betu: Nie będziemy silić się na górnolotne granie

- W naszej drużynie nie ma machania rękami, wszyscy są zdyscyplinowani - mówi Czesław Michniewicz, trener Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. To odpowiedź na zarzuty wobec defensywnej gry jego zespołu.
Bruk-Bet zajmuje trzecie miejsce w tabeli ekstraklasy. Niecieczanie do piątku mogli pochwalić się najdłuższą serią bez porażki w lidze. Dopiero po siedmiu spotkaniach przegrali 0:2 z Wisłą Kraków.

Bruk-Bet grę opiera na szczelnej defensywie. Słabiej radzi sobie w ataku - niecieczanie zdobyli tylko 14 bramek. Gorzej pod tym względem wypadają jedynie Ruch Chorzów, Piast Gliwice i Lech Poznań.

- W "Super Piątku" [program stacji Canal Plus - przyp. red.] padło zdanie, że bronimy się dziesięcioma zawodnikami. To ilu powinno to robić? Jesteśmy drużyną, w której wszyscy są zdyscyplinowani i wszyscy bronią. Nie ma u nas machania rękami, które widzimy w innych drużynach. Od pewnego czasu dostrzegam ironię w wypowiedziach na temat naszej gry. Więcej szacunku dla tych chłopaków za pracę, którą wykonują. Mamy świetną bazę treningową, klub zdrowy finansowo. Budujemy zespół: cegiełka do cegiełki, kostka do kostki - podkreśla Michniewicz.

W poprzednim sezonie niecieczanie grali zupełnie inaczej. Zespół pod wodzą Piotra Mandrysza starał się rozgrywać piłkę podaniami po ziemi, unikał długich zagrań. To wyglądało efektownie, ale drużyna broniła się przed spadkiem. Po zmianie szkoleniowca zespół zmienił styl gry, zaczął jednak zdobywać więcej punktów.

- Innej drogi nie widzę. Nie będziemy silić się na górnolotne granie, z którego nic nie wynika, w którym będzie broniło trzech zawodników. Może wtedy będą padać wyniki 4:7. Może kiedyś stracimy więcej bramek, ale tego nie chcemy - zaznacza Michniewicz.