#55wytrwałych 15. PZU Cracovia Maraton. "Kiedyś wszyscy się znali. Teraz to ogromne przedsięwzięcie?

- Najlepiej przygotowana byłam do pierwszego maratonu. To miała być jednorazowa przygoda, ale rozkręciła się na długie lata - mówi Agnieszka Kuś. To jedna z dwóch kobiet, które ukończyły wszystkie dotychczasowe edycje Cracovia Maratonu.
Damian Gołąb: Zaczęła już pani przygotowania do Cracovia Maratonu?

Agnieszka Kuś: Nie szykuję się na niego jakoś specjalnie, bo przygotowuję się do innych zawodów. Ale oczywiście pobiegnę, i to z wielką chęcią, bo to już tradycja. Motywacji mi nie brakuje.

Przed pierwszym maratonem w Krakowie biegała pani na krótszych dystansach?

- Tak, zaczynałam w AZS-ie od biegów sprinterskich, na 400 metrów. To zupełnie inne dystanse. W maratonie startuję teraz tylko raz w roku, w Krakowie. Ostatnio bawię się w triathlon, startuję też w biegach na pięć czy dziesięć kilometrów. Nie trenuję typowo pod dłuższe biegi. Z drugiej strony cały czas coś robię. Nie jest tak, że siedziałam całą zimę przed telewizorem, teraz wstanę i pobiegnę maraton. To niemożliwe. Cały czas trzymam formę. Nie biegam codziennie, przeplatam to z wizytami na basenie. Wiosną doszedł do tego rower. Właśnie za chwilę muszę jechać, bo jestem już umówiona na trening.

Taki styl życia wymaga specjalnej diety?

- Dobrze byłoby jakąś stosować. Ja akurat nie za bardzo to robię (śmiech). Czasami się staram, ale jakoś restrykcyjnie jej nie przestrzegam.

Dlaczego wtedy, 14 lat temu zdecydowała się pani na start?

- Pobiegłam razem z moim przyjacielem, znanym jeszcze z przedszkola, i trenerką ze szkoły i klubu. O tym, że w Krakowie będzie organizowany maraton, dowiedzieliśmy się pół roku wcześniej. Stwierdziliśmy, że startujemy, chociaż nie mieliśmy pojęcia o co chodzi i jak to będzie na trasie. Wtedy naprawdę dużo i regularnie biegaliśmy. Wbrew pozorom, to był jedyny maraton, do którego byłam tak dobrze przygotowana, miałam za sobą tyle pokonanych kilometrów. Przez całą zimę biegałam pięć razy w tygodniu. To miała być jednorazowa przygoda z maratonem, ale rozkręciła się na długie lata.

W którymś momencie było blisko, by odpuścić bieg?

- Najtrudniej było chyba w czasie drugiej edycji. Wtedy, na początku, nie wiedziałam jeszcze do końca o co w tym chodzi. Trochę za szybko wystartowałam, wydawało mi się, że mogę nie wiadomo co zrobić. Był taki moment, że przez parę kilometrów musiałam maszerować, bo "odcięło mi prąd". Wyszedł brak doświadczenia i po prostu nie miałam siły biec. Ale na szczęście uniknęłam kontuzji i nigdy nie było zagrożenia, że nie dobiegnę do mety. Oby tak dalej.

Jak przez te lata zmieniał się Cracovia Maraton? Można jeszcze znaleźć podobieństwa między pierwszą edycją a tymi ostatnimi?

- Chyba jedyne jest takie, że w czasie pierwszych dwóch tak jak teraz biegaliśmy po dwóch pętlach. Przez lata trasa było inaczej, teraz znów zrobiła się podobna do tej sprzed lat. Start i meta są na Rynku Głownym, jak kiedyś. Poza tym wiele się zmieniło. Startuje wielokrotnie więcej osób, to duże przedsięwzięcie. Potrzebne są ogromne pieniądze, w maraton zaangażowane jest miasto. Na trasie są nawet zorganizowane grupy kibiców. To już profesjonalny uliczny bieg, impreza trwająca cały weekend. A za pierwszym razem ukończyło go tylko 700 osób.

Wtedy na starcie nie było chyba zbyt wielu kobiet?

- Było ich zdecydowanie mniej niż teraz, stanowiły najwyżej 10 procent wszystkich biegających. Była nas tak naprawdę garstka. Najlepiej pokazuje to fakt, że wtedy z czasem czterech godzin i minuty zajęłam siódme miejsce w kategorii open. Teraz to niemożliwe w żadnym, nawet małym maratonie. A tamten wynik wystarczył nawet do tego, bym stanęła na podium w mojej kategorii wiekowej.

Pani towarzysze z pierwszego biegu wciąż z panią startują?

- Trenerka nie, ale uczy w szkole sportowej w Nowej Hucie i wraz z młodzieżą zajmuje się jednym z punktów żywienia. Pozostaje więc przy maratonie, w ten sposób bierze w nim udział. A przyjaciel nie biegał we wszystkich edycjach, ale akurat w tym roku znów startujemy razem. Będą więc znajome twarze, chociaż to też się zmieniło, bo kiedyś, gdy startowało kilkaset osób, wszyscy byli znajomymi. Teraz, przy kilku tysiącach uczestników, nie sposób znać wszystkich. Grono znajomych jednak jest.

Jak ocenia pani tegoroczną trasę, dwie pętle po mieście?

- Dla tych, którzy chcą uzyskać dobry wynik, może nie być najlepsza, bo nie jest najszybsza. Dużo w niej kręcenia się po ulicach, co nie sprzyja dobrym wynikom. Mi to akurat nie przeszkadza, nie biegam w takim tempie, by miało to duży wpływ na mój wynik. Trasa nawet szybciej mi mija, bo często skręcamy w kolejne ulice, cały czas coś wokół się zmienia. Na pewno jest też atrakcyjna dla przyjezdnych, dużo biegamy po centrum miasta: nad Wisłą, obok Wawelu, meta jest na Rynku. Nie ma nudy, nie biegniemy polami.

A jak się pani regeneruje po biegu? To przecież wielki wysiłek.

- Akurat ja w miarę dobrze znoszę start. Może nie daję z siebie wszystkiego? (śmiech). Nie padam, bo organizm mimo wszystko jest jakoś przygotowany do maratonu: cały czas coś robię i się ruszam, więc nie jest to dla mnie czymś ekstremalnym. Dość szybko się regeneruję, dzień po biegu najlepsza jest sauna albo jakiś masaż. Czasami idę wtedy na basen. Nie mam jednak problemów, nie jest tak, że po biegu przez tydzień leżę i nie mogę niczego zrobić, tylko od razu wracam do swoich aktywności.

A wcześniej na mecie makaron?

- Tak, jest pasta party. Przed startem zresztą też makaron czy banany. To podstawowy zestaw biegacza.

Skomentuj:
#55wytrwałych 15. PZU Cracovia Maraton. "Kiedyś wszyscy się znali. Teraz to ogromne przedsięwzięcie?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 37 70 55-35 22 4 11
2 Jagiellonia Białystok 37 67 55-41 20 7 10
3 Lech Poznań 37 60 53-34 16 12 9
4 Górnik Zabrze 37 60 68-54 16 12 9
5 Wisła Płock 37 57 53-45 17 6 14
6 Wisła Kraków 37 55 51-42 15 10 12
7 Zagłębie Lubin 37 52 45-42 13 13 11
8 Korona Kielce 37 49 49-54 12 13 12
9 Cracovia Kraków 37 50 51-52 13 11 13
10 Śląsk Wrocław 37 50 50-54 13 11 13
11 Pogoń Szczecin 37 45 46-54 12 9 16
12 Arka Gdynia 37 43 46-48 11 10 16
13 Lechia Gdańsk 37 39 46-58 9 13 15
14 Piast Gliwice 37 37 40-48 8 13 16
15 Bruk-Bet Termalica 37 36 39-66 9 9 19
16 Sandecja 37 33 34-54 6 15 16

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa