Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Piotr Mandrysz: Piast stworzył sześć akcji, a strzelił pięć bramek

Termalica Bruk-Bet Nieciecza przegrała historyczny, pierwszy mecz w ekstraklasie na własnym stadionie. - Może to głupio zabrzmi, ale chłopcy zagrali dobry mecz - mówi trener Piotr Mandrysz.
Facebook? » | A może Twitter? »


Na nowym stadionie w Niecieczy emocji było tyle, że można by nimi obdzielić kilka spotkań. Ponad 2,5 tysiąca kibiców obejrzało aż osiem goli. - Przebieg spotkania był bardzo dziwny. W piątej minucie straciliśmy gola. Szybko potrafiliśmy się z tego otrząsnąć i wyszliśmy na prowadzenie. Bardzo się tym podekscytowaliśmy i po pięciu minutach przegrywaliśmy już 2:3 - opisuje Mandrysz.

Później gospodarze stracili jeszcze jednego gola, ale sami też mieli znakomite okazje. Najlepszą zmarnował Wojciech Kędziora, który nie wykorzystał "jedenastki". - Nie wiem, czy kluczowym momentem spotkania był rzut karny. Gdybyśmy go wykorzystali, złapalibyśmy kontakt z przeciwnikiem. Mamy kilku piłkarzy wyznaczonych do strzelania "jedenastek". Chciałem, żeby wykonywał ją Dawid Sołdecki - przyznaje szkoleniowiec.

Ostatecznie kontaktową bramkę zdobył Tomasz Foszmańczyk, ale ostatnie słowo należało do Piasta. Zwycięstwo 5:3 przypieczętował Tomasz Mokwa. - Strzeliliśmy trzy bramki liderowi. Poziom naszej gry był dobry, gdybyśmy mieli więcej jakości w wykończeniu, to może wynik byłby inny. Nie pomylę się, jeśli powiem, że Piast stworzył sześć akcji, z których zdobył pięć bramek. My akcji mieliśmy multum, ale nie wygraliśmy - zauważa Mandrysz.