Święto ominęło piłkarzy z Niecieczy

Termalica gra dziś z Koroną w Kielcach (godz. 18). Drużyna Piotra Mandrysza co prawda w tym sezonie rzadko wygrywa na wyjazdach, ale rywale równie słabo radzą sobie u siebie.
Będzie to pierwsze w historii spotkanie obu drużyn w meczu o punkty. Termalica liczy na drugie w sezonie zwycięstwo poza Mielcem (tam bowiem rozgrywa mecze na czas modernizacji stadionu w Niecieczy).

Po serii dobrych meczów zwolniła tempo, nie wygrała od pięciu kolejek i dziś jest bliżej dna niż szczytu tabeli. Ale liczby mówią, że jest szansa na przełamanie, bo Korona u siebie radzi sobie przeciętnie. Na własnym obiekcie zdobyła tylko pięć z 20 punktów.

- Tyle że przed rozgrywkami typowana była do spadku, a teraz jest na piątym miejscu. Przede wszystkim należy ją wyróżnić za grę w defensywie i dobrą organizację. Straciła najmniej bramek w ekstraklasie - przypomina Piotr Mandrysz, trener Termaliki.

Tyle że to tylko część prawdy. Korona faktycznie traci średnio tylko 0,8 gola na mecz, ale jednocześnie ma ogromne problemy ze skutecznością. 11 strzelonych bramek po 13 meczów to najgorszy wynik w lidze. - To nie zmienia faktu, że to groźny zespół. My jednak chcemy wrócić z punktami - dodaje Mandrysz.

Jego piłkarze w niedzielę, czyli we Wszystkich Świętych, mieli trening i zaraz potem wyjechali do Kielc. - W tym układzie nie odwiedzili grobów bliskich i nie zapalili na nich zniczy. Nic na to nie poradzimy, taki jest rozkład gier - mówi trener.

Goście będą osłabieni, bo nie zagra Patryk Fryc. 22-letni obrońca naderwał mięsień czworogłowy i ostatnio nie trenował.

Marcin Brosz, szkoleniowiec Korony, chwali Termalicę: - To zespół, który nie skupia się na defensywie. Potrafi grać otwartą i wyrachowaną piłkę.

Transmisja w Eurosporcie 2. Relacja na krakow.sport.pl