Sport.pl

Pierwsza porażka Termaliki w Mielcu. Zdecydował rzut karny

Termalica Bruk-Bet Nieciecza była lepsza, stworzyła więcej sytuacji, ale przegrała z Lechią Gdańsk. O wyniku zdecydował rzut karny z 90. minuty.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl



Choć w składzie gości znajduje się kilku reprezentantów Polski i uznanych nad Wisłą nazwisk, przed spotkaniem to niecieczanie byli wyżej w ligowej tabeli. Pozycję w czołowej ósemce zawdzięczali serii sześciu meczów bez porażki. Optymizmem mogło też ich napawać miejsce rozgrywania meczu - w Mielcu jeszcze nie przegrali.

Z drugiej strony, aż cztery ostatnie mecze Termaliki kończyły się remisami. O ile z Legią i Pogonią beniaminek prezentował się nieźle, o tyle z Górnikiem Łęczna i Wisłą nie było już tak dobrze. Od początku meczu z Lechią niecieczanie znów prezentowali jednak to, co po kilku meczach w ekstraklasie stało się ich znakiem firmowym. Długo i mądrze rozgrywali piłkę, niewiele robili sobie z pressingu gości.

Nie przyniosło to jednak zbyt wielu okazji na gola. Dwie świetne szanse na kontry zmarnował Martin Juhar, strzał z rzutu wolnego Dawida Plizgi obronił Marko Marić. Poważniej zagrozić bramce gości udało się dopiero tuż przed przerwą. Plizga zmarnował jednak aż trzy sytuacje - raz źle przyjął piłkę, raz uderzył obok bramki, a raz kopnął w bramkarza.

Lechia w pierwszej połowie bramce Nowaka nie zagroziła. Lepiej gdańszczanie radzili sobie po przerwie. Na boisku pojawił się Sławomir Peszko, który rozruszał grę gości. Klarownych sytuacji wciąż jednak brakowało, a kiedy Milos Krasić oddał wreszcie celny strzał, bramkarz Termaliki nie miał problemów z obroną.

Precyzji brakowało też gospodarzom i kibice szykowali się na piąty remis niecieczan z rzędu. Wszystko zmieniło się w 90. minucie. Ładnym podaniem w pole karne popisał się wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Sebastian Mila, piłka - nie bez udziału Jakuba Wawrzyniaka - trafiła do Peszki, a ten padł na murawę po interwencji Dalibora Plevy. Choć starcie niekoniecznie wyglądało na faul, sędzia Tomasz Kwiatkowski bez wahania wskazał na "wapno". Rzut karny wykorzystał Grzegorz Kuświk.

- Nie chcę się wypowiadać na temat pracy arbitra, bo moim zdaniem pan Kwiatkowski to bardzo słaby sędzia. Wiadomo, że Peszko lubi się przewrócić - stwierdził po meczu Jakub Biskup, kapitan beniaminka. Ta decyzja arbitra zdecydowała o wyniku, bo gospodarze nie zdążyli już wyrównać.

Porażka sprawia, że po 13. kolejce Termalica ląduje w dolnej połowie tabeli. Z awansu do górnej ósemki mogą się za to cieszyć piłkarze z Gdańska.



Więcej o: