Sport.pl

Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Bartłomiej Babiarz: Bramka do szatni nas nie załamała

Zwycięstwo z Cracovią to pierwsza wyjazdowa wygrana Termaliki Bruk-Bet Nieciecza w ekstraklasie. - Przed meczem szanowalibyśmy punkt, ale cieszymy się, że są trzy - podkreślił po meczu Bartłomiej Babiarz.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Cracovia już w 10. minucie objęła prowadzenie - Sebastiana Nowaka pokonał Miroslav Covilo. Termalica szybko jednak odpowiedziała trafieniem z rzutu karnego. - Zaczęliśmy nieźle, staraliśmy się grać piłką, ale straciliśmy bramkę. Gol na 1:1 był jednym z ważniejszych momentów w tym meczu. Cracovia nie zdążyła nacieszyć się prowadzeniem, od razu udało się nam wyrównać - zaznaczył Babiarz.

Później Termalica zdobyła drugą bramkę i wydawało się, że na przerwę zejdzie z prowadzeniem. Wtedy nastąpił jednak drugi trudny moment - Cracovia wyrównała po strzale Dariusza Zjawińskiego. - Dostaliśmy bramkę do szatni, która czasem załamuje drużyny. Nas nie załamała. Graliśmy do końca, udało nam się przeprowadzić skuteczną kontrę i dowieźć zwycięstwo - powiedział.

Pomocnik zaliczył asystę przy drugiej bramce Jakuba Biskupa. W drugiej połowie sam wpisał się na listę strzelców. Po bramce długo nie podnosił się z boiska. - Złapał mnie skurcz. Chciałem jeszcze grać, ale trener zdecydował, że bezpieczniej będzie wpuścić wypoczętego zawodnika. Wszedł Mario Liczka i dobrze się spisał - podkreślił Babiarz.

Wygrana w Krakowie to pierwsze w historii klubu z Niecieczy wyjazdowe zwycięstwo. - Każde wygrane spotkanie bardzo nas podbudowywało. Chcieliśmy to przenieść na wyjazdy. Nie szło nam najlepiej, ale Cracovia u siebie jeszcze nie wygrała i bardzo nas cieszy, że po tym spotkaniu dalej tak jest. Przed meczem szanowalibyśmy punkt, ale cieszymy się, że są trzy - zaznaczył pomocnik Termaliki.

Więcej o: