Sandecja z piekła do czyśćca. I znów do piekła!

Podopieczni trenera Roberta Moskala przegrali 1:2 z walczącym o utrzymanie w I lidze Dolcanem Ząbki. W trzech ostatnich spotkaniach u siebie zdobyli tylko punkt.
Nowosądeczanie od początku przeważali i mieli kilka okazji do zdobycia gola. Dwie okazje zaprzepaścił napastnik Arkadiusz Aleksander. Goście niczym szczególnym się nie wyróżniali, ale to oni strzelili bramkę. W 36. minucie Damian Świerblewski dośrodkował piłkę w pole karne, żaden z obrońców nie zareagował, a ta wpadła do siatki obok zaskoczonego bramkarza Sandecji.

Zimny prysznic podziałał na gospodarzy: jeszcze w pierwszej połowie Dariusz Gawęcki trafił w słupek. Po zmianie stron nowosądeczanie wciąż atakowali, ale bez efektu. Sandecja się otworzyła i mógł ją skarcić Bartosz Osoliński, ale po jego uderzeniu z rzutu wolnego piłka odbiła się od poprzeczki.

Wydawało się, że gola na wagę remisu zdobył w 83. minucie Bartosz Wiśniewski po ładnym podaniu Gawęckiego. Nie minęło pięć minut, a niefrasobliwość obrońcy Jano Frohlicha wykorzystał Robert Chwastek i spotkanie zakończyło się wynikiem 1:2.

To trzeci mecz Sandecji z rzędu na własnym stadionie, w którym gospodarze nie potrafią wygrać. Ostatnio punkty z Nowego Sącza wywiozły Olimpia Elbląg (1:1) i Ruch Radzionków (1:2).

W sobotę na boisko wyjdą jeszcze piłkarze Kolejarza Stróże i zmierzą się z Piastem Gliwice (godz. 19). Piłkarze trenera Przemysława Cecherza mogą... pomóc Termalice Bruk-Bet Nieciecza w awansie do ekstraklasy (pisaliśmy o tym tutaj). Z kolei w niedzielę wicelider I ligi podejmie Flotę Świnoujście (godz. 16.30).