Sport.pl

Żużlowiec Azotów Tauron porównuje małżeństwo do... kontuzji

PRZEGLĄD PRASY. - Czas zagoił rany. Ból minął, organizm zaczął normalnie funkcjonować i udało mi się o wszystkim zapomnieć - podkreśla Janusz Kołodziej w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym?.
Przed startem sezonu Kołodziej stanął na ślubnym kobiercu. W żużlowym światku panuje przesąd, że zawodnicy, którzy się ożenili, jeżdżą bezpieczniej. - Wielu zawodników miało taki problem. Niektórych nawet pogrążył, ale nie ma reguły. To trochę tak, jak z powrotem po kontuzji - jedni sobie radzą, a inni nie są na to przygotowani psychicznie i źle im się układa. Cały czas myślą, bo boją się, żeby znowu nie upaść - podkreśla Kołodziej w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Żużlowiec wie co mówi, bo w przerwie zimowej przeszedł operację kolana. - Cały rok jeździłem z tą kontuzją. Zakładałem stabilizator i ruszałem na tor. Ale nie żałuję. A kłopoty? Wydaje się, że są już poza mną. Delikatnie dozuję sobie obciążenia. Na zgrupowaniu z klubem w ogóle nie byłem. Na obóz kadry pojechałem, ale obyło się bez większych szaleństw. Pojeździłem na nartach biegowych, pospacerowałem, dotleniłem organizm - dodaje zawodnik Azotów Tauron.

Więcej o: