Miasto Tarnów daje na żużel 900 tys. zł. Pani prezes pyta: "Czy to coś złego?"

Żużel. Azoty Tauron Tarnów, które są na dobrej drodze do mistrzostwa Polski, otrzymały od miasta 900 tys. zł dofinansowania. Kibice piłki nożnej i szczypiorniaka protestują, a żużlowi działacze zadają retoryczne pytania. "Jaka inna dyscyplina potrafi zgromadzić 10 tys. kibiców?"
W Tarnowie żużel popularnością bije na głowę inne sporty. Konkurs otwarty na dotację dla klubów sportowych był rozpisany na milion zł i niemal wszystko został przekazane żużlowcom z Azotów Tauronu. 70 tys. zł otrzymali piłkarze drugoligowej Unii, a 30 tys. występujący w I lidze szczypiorniści Control Processu Tarnów.

Podział środków wywołał oburzenie niektórych kibiców, a w odpowiedzi Agata Mróz, prezes żużlowego klubu, wydała oświadczenie. Pyta w nim: "Czy sport żużlowy jest ważny dla Tarnowa i regionu, czy cieszy się zainteresowaniem kibiców, jaka inna dyscyplina potrafi zgromadzić na stadionie ponad 10 tysięcy widzów, czy poprzez żużel miasto może budować swoją rozpoznawalność, czy to dobrze, że zawodnicy na swoich plastronach z dumą noszą herb Tarnowa, czy gest miasta polegający na dofinansowaniu zawodów i tym samym przekazanie sygnału sponsorom, zawodnikom i kibicom, że ta dyscyplina nie zostanie osamotniona jest czymś złym?"

Dofinansowanie ma zostać przeznaczone m.in. na pokrycie kosztów organizacji meczów i utrzymanie tarnowskiego stadionu. Nie może m.in. zostać przekazane na wynagrodzenie dla zawodników. "Pragnę oświadczyć, że kwota ta była konieczna, wręcz niezbędna, abyśmy mogli utrzymać osiągnięty poziom sportowy i dać szanse miastu i sponsorom na kreowanie wizerunku poprzez sport, a kibicom dostarczyć oczekiwanych emocji" - pisze prezes Mróz.

I dodaje, że "liczby mówią same za siebie". Według przedstawionych przez nią danych na meczach żużlowców od początku sezonu pojawiło się w sumie 54 tys. kibiców, a jedno ze spotkań oglądało z trybun nawet 14 tys. "Takich rekordów popularności tarnowski żużel nie notował od lat" - czytamy.