Sport.pl

Magdalena Piątek: Oddałyśmy serce na parkiecie

Muszynianki przegrały wszystkie trzy mecze ćwierćfinałowe z Impelem Wrocław i odpadły z rywalizacji o medale Orlen Ligi Kobiet. - Niby była szansa, niby cały czas mogłyśmy z nimi wygrać, ale tak naprawdę czułyśmy, że to one mają ten mecz pod kontrolą - mówi Magdalena Piątek w rozmowie z krakow.sport.pl.
Ciekawostki o małopolskim sporcie wklejamy na Facebooka Kraków - Sport.pl »



Łukasz Szpyrka: Nie będzie czwartego meczu z Impelem Wrocław...

Magdalena Piątek, atakująca Polskiego Cukru Muszyna: Niestety, wrocławianki pokazały, że są sportowo lepsze. Zasłużenie awansowały.

Czego zabrakło w tej rywalizacji?

- We Wrocławiu szłyśmy łeb w łeb. O wszystkim przesądziły nieszczęsne końcówki. Siatkarki Impelu okazały się dojrzalsze, potrafiły zachować zimną krew i wygrały. Na naszym parkiecie niby była szansa, niby cały czas mogłyśmy z nimi wygrać, ale tak naprawdę czułyśmy, że to one mają ten mecz pod kontrolą. Źle rozpoczynałyśmy sety, potem musiałyśmy gonić wynik i niestety, nie udało się.

Bardziej szkoda tych porażek we Wrocławiu czy przed własną publicznością?

- Zdecydowanie we Wrocławiu, bo inaczej wraca się do dom, wiedząc, że ma się chociaż jedno zwycięstwo. Trochę podcięło nam to skrzydła. I ostatecznie to Impel okazał się lepszy.

W niedzielnym spotkaniu zdobyła pani 12 pkt. Jest pani zadowolona?

- Cieszę się przede wszystkim z tego, że poprawiłam skuteczność, która wyniosła ponad 40 proc. Marinie [Cvetanović - przyp. red.] nie szło, weszłam i dość dużo tych punktów udało się zdobyć. Ogólnie jestem zadowolona ze swojej gry. Z wyniku nie.

Po meczu padły ostre słowa?

- Po meczu nie, ale po drugim secie. Powiedziałyśmy sobie: "Dziewczyny, weźmy się w garść, bo nie jesteśmy dziewczynkami do bicia", ale na niewiele się to zdało, bo i trzeciego seta przegrałyśmy. Na parkiet weszła Gabrysia Jasińska i wzięła na siebie cały ciężar gry. A wiadomo, że w takich momentach nie jest łatwo. Oddałyśmy serce na parkiecie, ale to nie wystarczyło. Po meczu było spokojnie.

Trener Bogdan Serwiński nie miał pretensji?

- Nie, ale na pewno nie jest zadowolony. Niedługo mamy się spotkać i porozmawiać, przeanalizować błędy.

Więcej o: