Bank BPS Muszynianka Fakro przegrał i znalazł się pod ścianą

Muszynianka poniosła drugą porażkę z Atomem Treflem i jeśli nie chce odpaść z rywalizacji o mistrzostwo Polski, musi w sobotę (godz. 17) pokonać sopocianki.
- Na Pomorze jedziemy po to, by odnieść przynajmniej jedno zwycięstwo - mówił przed podróżą na północ Bogdan Serwiński, trener Małopolanek.

By zrealizować ten cel, jego podopieczne musiały powstrzymać najskuteczniejszą w Orlen Lidze Rachel Rourke. Była siatkarka zespołu z Muszyny w dwóch pierwszych meczach play-off mocno dała się we znaki niedawnym koleżankom. - Jeśli Australijka ma dobrze wystawioną piłkę, jest nie do zatrzymania - komplementował ją przed spotkaniem Jerzy Matlak, były selekcjoner reprezentacji Polski.

Patrząc jednak na grę Rourke w pierwszym secie pojedynku, można było przecierać oczy ze zdumienia. Siatkarka albo posyłała piłki w aut, albo jej ataki zatrzymywały się na rękach którejś z rywalek. Aż trzy razy w tej partii skutecznie zablokowała ją Katarzyna Gajgał-Anioł, która w pierwszej szóstce zastąpiła lekko kontuzjowaną Agnieszkę Bednarek-Kaszę. Słaba postawa liderki miała przełożenie na grę Atomu. Gospodynie pierwszą partię przegrały 15:25, a w drugiej długo zapowiadało się na powtórkę scenariusza. - Nie ma nieważnych piłek. Każda akcja musi być wypieszczona - mobilizował zawodniczki Adam Grabowski, trener drużyny z Sopotu.

Siatkarki mocno wzięły sobie do serca jego słowa i w końcówce wyszły na prowadzenie. - Od stanu 18:15 nie rozegrałyście dobrze ani jednej akcji. Błąd za błędem - irytował się z kolei Serwiński, kiedy muszynianki masowo traciły punkty.

Udało im się wprawdzie obronić dwie piłki setowe i doprowadzić do wyrównania, ale w ostatnich akcjach znów skuteczny był Atom. W ataku dobrze prezentowała się nie tylko Rourke, lecz także Klaudia Kaczorowska, inna była zawodniczka zespołu z uzdrowiska. Głównie za ich sprawą gospodynie wygrały trzecią partię 25:21.

By ratować sytuację, Serwiński wprowadził na boisko Bednarek-Kaszę. Manewr szybko przyniósł pożądany efekt i na pierwszą przerwę techniczną jego drużyna schodziła przy prowadzeniu 8:4. Mając taki wynik i nie chcąc narażać zdrowia środkowej, Serwiński zdjął ją z boiska. Bez czołowej siatkarki Muszynianka nie radziła już sobie tak dobrze. Po kilku minutach na prowadzeniu znów był Atom, więc Bednarek-Kasza drugi raz pojawiła się na parkiecie. Tym razem była na nim jedynie przez chwilę, bo gospodynie osiągnęły taką przewagę, że szkoleniowiec wolał oszczędzać ją na sobotni mecz.

Po trzech pojedynkach Atom prowadzi z Muszynianką 2:1 i do awansu do finału potrzebuje jednego zwycięstwa. Jeśli zespołowi z Małopolski uda się doprowadzić do wyrównania, to piąte spotkanie zostanie rozegrane w Muszynie 17 kwietnia.