Sport.pl

Puchar CEV. Sanja Popović: O tym właśnie marzą zawodnicy

Słyszałam, że polski zespół ostatni raz w finale europejskich pucharów grał 50 lat temu, więc jestem szczególnie dumna. O takim czymś zawodnicy marzą. Niektórzy siatkarze grają latami, a nigdy nie dostąpią takiego zaszczytu - mówi atakująca Banku BPS Muszynianki Fakro.
Chorwatka wraz z koleżankami pokonały w pierwszym meczu finałowym Pucharu CEV Fenerbahce Stambuł (3:2). Popović najlepiej punktowała w polskim zespole - zdobyła 23 punkty.

Piotr Jawor: Trudno było zatrzymać Kim?

Sanja Popović: Bardzo. Nie wiedziałam, jak i kiedy skakać do bloku. Uderzała z dużą precyzją, zdobyła wiele ważnych punktów.

Pewnie takie same problemy miały z panią Turczynki.

- Naprawdę? (śmiech ). Dziękuję, ale nie chcę się z nią porównywać. To bardzo dobra i skoczna zawodniczka, a Koreanki słyną z techniki.

Który moment był przełomowy?

- Gdy odrobiłyśmy straty w drugim secie. Dzięki temu sporo optymizmu wstąpiło w nasz zespół. Jestem zadowolona, bo to był ciężki i męczący mecz. Do tego mamy problemy. Ja i Ania Werblińska zmagamy się z urazami.

Już w czwartek lecicie do Stambułu.

- Tak, będziemy miały jeden trening i wybieramy się na rewanż. Musimy się szybko zregenerować.

Zgodzi się pani, że to był jeden z waszych najlepszych meczów?

- Na pewno jeden z kilku. Zaangażowanie i walka były na najwyższym poziomie, ale łatwo nie było.

Co będzie kluczem w rewanżu?

- Musimy spisać się podobnie jak u siebie, a nawet lepiej. Nie obawiamy się Kim. Słyszałam, że polski zespół ostatni raz w finale europejskich pucharów grał 50 lat temu, więc jestem szczególnie dumna. O takim czymś zawodnicy marzą. Niektórzy siatkarze grają latami, a nigdy nie dostąpią takiego zaszczytu.

Więcej o: