Sport.pl

Okuniewska: W Turcji rywalizacje ze stadionów piłkarskich przenoszą się na siatkówkę

- Nie występuję w lidze, więc walka o europejskie trofeum to dla mnie wielka szansa - podkreśla Berenika Okuniewska, siatkarka Fenerbahce Stambuł, rywala Banku BPS Muszynianki Fakro w finale Pucharu CEV.
25-letnia środkowa była zawodniczką m.in. BKS Aluprofu Bielsko-Biała i włoskiego Scavolini Pesaro, a w obecnym sezonie występuje w Stambule. Z powodu limitu obcokrajowców w lidze tureckiej Polka gra wyłącznie z europejskich pucharach.

Rozmowa z Bereniką Okuniewską, siatkarką Fenerbahce Stambuł

Szymon Opryszek: Fenerbahce i Muszynianka to chyba zespoły z dwóch światów.

Berenika Okuniewska: - Pod względem organizacyjnym kluby są do siebie zbliżone. Mam wrażenie, że w mniejszej hali Muszynianki mieści się więcej kibiców. Jeśli chodzi o finanse, to nie zaglądam nikomu do portfela. Sportowo? Okaże się po pierwszym meczu w Muszynie.

Trener Bogdan Serwiński odważnie deklaruje, że chce zdobyć Puchar CEV.

- Każdy chce. Ale dla wszystkich w Stambule Puchar CEV to priorytet. Naszym celem jest zwycięstwo, wszyscy skupieni są na 100 proc. Czy pomagałam rozpracować Muszyniankę? Nie (śmiech). Tak naprawdę nie widziałam wielu ligowych spotkań, skupialiśmy się na meczach Ligi Mistrzyń. Fenerbahce to czołówka ligi tureckiej. Jesteśmy tuż za Eczacibasi, Vakifbankiem czy Galatasaray, a to najwyższy europejski poziom. Mamy naprawdę mocny zespół, bardzo dużo się nauczyłam.

W Muszyniance chyba mogą obawiać się nie tylko gwiazd, ale kibiców Fenerbahce?

- W Polsce jest większe zainteresowanie siatkówką, w Turcji numerem jeden jest piłka. Kibice są żywiołowi, zdarzają się incydenty, ale to dlatego, że rywalizacja między fanami przenosi się ze stadionów piłkarskich. Na derbach z Galatasaray zachowane są najwyższe względy bezpieczeństwa, dlatego nie ma wielkich problemów.

Udzielają się większe emocje związane z powrotem do Polski?

- Oczywiście, zwłaszcza że bardzo dobrze wspominam klimat Muszyny. To świetna okazja, by spotkać się z koleżankami z reprezentacji. Najbliżej trzymam się z Anią Kaczmar, grałyśmy razem w Bielsku-Białej, bardzo często do siebie dzwonimy. Szczerze mówiąc, to nawet nie poruszałyśmy tematu meczu. Kochamy siatkówkę, ale mamy dużo innych tematów.

Której z pani koleżanek powinni bać się w Muszynie?

- Na pewno Kim Yeon-Koung. Koreanka pokazała, co potrafi na igrzyskach olimpijskich, nie bez przyczyny została MVP. To po prostu człowiek-maszyna. Jest stworzona do siatkówki. Gdy przychodziłam do Fenerbahce nie wyobrażałam sobie, że tak zaprzyjaźnię się z wielkimi gwiazdami. Okazało się, że to normalne, bardzo miłe dziewczyny.

To będzie dla pani ważny mecz?

- Oczywiście. Z powodu limitu obcokrajowców nie mogę grać w lidze, a to deprymujące. Zostaje mi Puchar CEV, więc ten mecz ma dla mnie specjalnie znaczenie. W końcu mam okazję się pokazać!

Więcej o: