Sport.pl

Bank BPS Fakro Muszyna może zrobić pierwszy krok w stronę historii

Taką szansę polskie siatkarki miały dwa razy, ale nigdy jej nie wykorzystały. Teraz okazję na historyczny triumf w europejskich pucharach ma Bank BPS Fakro. Pierwszy mecz z Fenerbahce dziś w Muszynie (godz. 18)
Polki były już mistrzyniami Europy, zdobywały medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, ale klubowa siatkówka nigdy nie wydrapała się na szczyt.

Już awans muszynianek do finału Pucharu CEV jest odkurzeniem sukcesu AZS AWF Warszawa sprzed 50 lat, ale dziś zawodniczki z pięciotysięcznego miasteczka mogą zrobić pierwszy krok w stronę historii.

Przy pytaniach o wielką szansę siatkarki z Muszyny robią obojętne miny. Tradycyjnie odpowiadają, że najważniejszy jest najbliższy mecz, a historyczne statystyki to domena kibiców i dziennikarzy. Po części to tylko zasłona, bo w przygranicznym miasteczku nikt nie chce zwiększać presji. - Historią nie zaprzątamy sobie głowy - zapewnia trener Bogdan Serwiński.

Szkoleniowiec przed meczami nigdy nie przygotowuje filmów motywacyjnych i nie stosuje sztuczek psychologicznych. Tym razem też nie będzie opowiadał, że np. jego zawodniczki mają szansę dorównać mężczyznom, którzy dwa razy zdobywali europejskie puchary (Płomień Milowice wygrał Ligę Mistrzów w 1978 r., a AZS AWF Częstochowa Challange Cup w 2012 r.). - W siatkówce dodatkowe motywowanie jest niewskazane, bo to zbyt techniczna gra. Ale trzeba też uważać, by zawodniczki nie popadły w apatię - przyznaje Serwiński i z przymrużeniem oka dla relaksu sugeruje zawodniczkom wizytę u kosmetyczki lub fryzjera.

W drodze do finału muszynianki pokonały Aluprof Bielsko-Biała i Omiczkę Omsk. Wygrały wszystkie spotkania i straciły tylko trzy sety. W większych nerwach awans uzyskało Fenerbahce. Co prawda nie miało większych problemów z MKS Tauron Dąbrowa Górnicza (3:0 i 3:1), ale w rywalizacji z Urałoczką Jaketerynbur potrzebny był tzw. złoty set.

Fenerbahce straszy mianem najlepszego zespołu Europy (wygrało poprzednią edycję Ligi Mistrzyń), ale z drugiej strony zawodniczki ze Stambułu zawodzą w lidze tureckiej (zajmują dopiero czwarte miejsce). - W tym zespole grają naprawdę wielkie siatkarki, ale głośne nazwiska nas nie przerażają - zapewnia Serwiński.

Dziś zadaniem jego zawodniczek jest wygrana. Jeśli je wypełnią, to nawet w przypadku pogromu w Stambule (mecz w sobotę) o zdobyciu Pucharu CEV zdecyduje złoty set.

Relacja z meczu w Polsacie Sport i na krakow.sport.pl

Więcej o: