Bank BPS Muszynianka Fakro wygrywa mecz na szczycie

Bank BPS Muszynianka Fakro momentami nokautował Atom Trefl Sopot i wygrał bardzo ważne spotkanie 3:1. Wicemistrzyniom Polski z odsieczą w odpowiednim momencie przyszła Aleksandra Jagieło.
32-letnia przyjmująca poprzedni sezon poświęciła rodzinie - zaszła w ciążę i wzięła urlop macierzyński. Cały czas była jednak blisko zespołu i np. uczestniczyła w imprezie inaugurującej sezon. Bez swojej kapitan drużyna nie zdołała jednak obronić mistrzostwa Polski.

W tym sezonie Jagieło wróciła na parkiet, ale była to wielka niewiadoma. Nie było obaw, że przez rok oduczyła się obijania piłki, ale mogło się okazać, że nie jest już w stanie wskoczyć na poziom gwarantujący walkę o czołowe lokaty. Od początku sezonu była rezerwową, ale równie dobrze można byłoby ją nazwać dżokerem.

Tak samo było z Atomem. Kinga Kasprzak odpoczywała, więc w składzie zrobiło się miejsce dla jednej skrzydłowej. Trener Bogdan Serwiński postawił na Helene Rousseaux, ale Belgijka od początku grała koszmarnie. Do pierwszej przerwy technicznej zepsuła trzy przyjęcia, za chwilę dołożyła kolejne i nieudany atak. Tego było już za wiele i zmieniła ją Jagieło. Po wejściu byłej reprezentantki Polski gra od razu zaczęła się lepiej układać. - Dzięki niej Muszyna zdecydowanie uspokoiła przyjęcie - przyznał Tomasz Wójtowicz, mistrz olimpijski z Montrealu, który komentował spotkanie.

Co prawda pierwszego seta nie udało się uratować, ale w kolejne ułożyły się zdecydowanie lepiej. Nie była to tylko zasługa Jagieło, ale przede wszystkim bardzo dobrej gry blokiem. Muszynianki tym elementem nie zdobywały seryjnie punktów, ale udało im się wiele tzw. wybloków i w kolejnej partii sopocianki skończyły zaledwie 22 proc. ataków! Dzięki temu wicemistrzynie Polski niemal zmiażdżyły rywalki (25:15).

Atom nie zamierzał jednak odpuszczać i w trzecim secie cały czas deptał gospodyniom po piętach. I gdy w końcu je dogonił (17:17), to... stracił siedem punktów z rzędu. Kluczem do takiej serii znowu był blok i niezła zagrywka Valentiny Sereny.

- Nie możemy dopuścić, by nam uciekły! - instruował już na początku czwartej partii Adam Grabowski, trener Atomu. Później apelował jeszcze o wiarę w wygraną i prosił swoje zawodniczki o skuteczną grę, ale na niewiele się to zdało. Muszynianki znów odskoczyły na ponad 10 punktów, a Serwiński mógł dać nawet odpocząć najlepszej na parkiecie - Sanji Popović, która narzekała na lekki uraz. Mimo tego muszynianki znokautowały rywalki (25:11). Być może spotkanie wyglądałoby inaczej, gdyby w Atomie mogła zagrać była zawodniczka Banku BPS Rachel Rourke (klub z Muszyny zastrzegł, że jeśli wystąpi przeciwko niemu, to sopocianki będą musiały zapłacić 120 tys. euro).

Dzięki zwycięstwu Bank BPS Muszynianka Fakro zrównał się z Atomem punktami i ma jeszcze zaległy mecz z AZS-em Białystok.