Terminarz po stronie Banku BPS Muszynianki

Bank BPS Muszynianka Fakro zmierzy się w piątek z Organiką w Łodzi. Nietypowy dzień rozgrywania meczu nie przeszkadza wicemistrzyniom Polski, ale jest im na rękę.
Mecze Orlen Ligi rzadko odbywają się w piątek. W tym sezonie przed weekendem rozpoczynały się jedynie trzy kolejki. Podopieczne Bogdana Serwińskiego grały w sobotę lub niedzielę. Zazwyczaj transmitował je Polsat Sport. Tym razem telewidzowie nie obejrzą Małopolanek w akcji. W Muszynie nikt nie narzeka jednak ani na porę spotkania, ani na brak meczu w telewizji.

- Teraz terminarz jest dla nas bardzo przyjazny, bo będziemy mieli sporo czasu na przygotowanie się do wtorkowego meczu Ligi Mistrzyń z Crveną Zvezdą Belgrad - przekonuje trener Serwiński.

Dwa tygodnie temu szkoleniowiec nie miał wesołej miny, bo organizatorzy ekstraklasy spotkanie z PTPS-em Piła zaplanowali niecałe dwie doby po meczu z Lokomotivem Moskwa w LM. - W Wielkopolsce przegraliśmy, bo nie ma zespołu, który byłby w stanie zregenerować się w tak krótkim czasie - uważa Serwiński.

Teraz nie będzie mógł tłumaczyć ewentualnych niepowodzeń zmęczeniem. Jego zawodniczki w tygodniu nie grały w pucharach. - Pracowaliśmy bardzo spokojnie - mówi Serwiński.

Spośród jego siatkarek dzisiejsze spotkanie będzie szczególne dla Helene Rousseaux. Belgijka w zeszłym sezonie grała w Organice. Po przegranym ćwierćfinale z Atomem Treflem Sopot niespodziewanie rozwiązała jednak kontrakt. W oświadczeniu przesłanym potem do klubu dziękowała za możliwość gry w Łodzi i tłumaczyła, że rozstała się z drużyną, bo otrzymała propozycję z Azerbejdżanu.

Ostatecznie nie podpisała jednak umowy z jednym z zespołów w tamtym kraju, tylko związała się z Muszynianką. To jednak nie jej, tylko Anny Werblińskiej najbardziej obawiać się będą gospodynie. - Ania ostatnio gra bardzo dobrze. Trzyma przyjęcie i jest skuteczna w ataku. Nie dziwię się, że zgarnia nagrody MVP - stwierdza Serwiński.

Więcej o: