Po przegraniu mistrzostwa w Muszynie trudnych rozmów nie będzie

SIATKÓWKA. - Za nami jest osiem zespołów, które dałyby wszystko, by zostać wicemistrzem Polski. Dlaczego mielibyśmy załamywać ręce? - pyta Grzegorz Jeżowski, dyrektor Banku BPS Muszynianki Fakro.
Klub z przygranicznego miasteczka nie zrealizował żadnego celu. Odpadł w półfinale Pucharu Polski, w Lidze Mistrzyń tylko wyszedł z grupy, a we wtorek przegrał walkę o mistrzostwo z Atomem Trefl Sopot.

Jarosław K. Kowal: Kiedy zamierzacie przeprowadzić posezonowy rachunek sumienia?

Grzegorz Jeżowski, dyrektor Banku BPS Muszynianki Fakro: To pytanie jest nie na miejscu.

Dlaczego?

- Bo niepotrzebny nam żaden rachunek sumienia. Za nami jest osiem klubów, które dałyby wszystko, by zostać wicemistrzem. W klubie nikt nie poczuwa się do winy, bo w ciągu siedmiu lat zdobyliśmy cztery złote i dwa srebrne medale. To nasza wizytówka. Żaden inny klub nie może pochwalić się takimi wynikami. Niedosyt oczywiście pozostał, ale przegraliśmy po sportowej walce.

Czyli umiarkowany optymizm?

- Dokładnie, nie ma co załamywać rąk. Wnioski po sezonie każdy wyciąga, ale trzeba mieć optymistyczne podejście. Gdyby wszystko dało się przewidzieć, to np. ostatni mecz finałowy nie byłby tak emocjonujący.

Chyba najgorsze, że nie udało się dostać do Ligi Mistrzyń.

- Nie jest powiedziane, że w niej nie zagramy. Już startowaliśmy w tych rozgrywkach z dziką kartą i jesteśmy lepiej postrzegani w Europie. Jak tylko pojawi się możliwość, to będziemy się o nią starać. Jaka jest szansa, nie wiem. Decyzja pewnie zapadnie za miesiąc lub dwa. A jeśli się nie uda, to są inne rozgrywki. Np. pucharu CEV nie wygrał jeszcze żaden polski zespół.

Wisła Can-Pack, Comarch Cracovia, Muszynianka... Cały sport z Krakowa i okolic na Facebooku Kraków - Sport.pl »


Gdy siatkarki będą na urlopach, was czeka dużo trudnych rozmów.

- Zaczyna się okres pracy organizacyjnej, który potrwa dwa miesiące, a nawet dłużej. Za nami nienormalny sezon, z olbrzymią szkodą dla siatkarek, bo normalnie kończy się w maju, a teraz już w marcu. Dlatego czas na rozmowy jeszcze jest.

Mimo wszystko pewnie wiecie, kogo chcielibyście zatrzymać?

- Kontrakty są tak skonstruowane, że mamy pierwszeństwo do rozmów praktycznie z każdą siatkarką. Ale dopiero skończył się finał, więc proszę o cierpliwość. Np. podałbym panu nazwiska zawodniczek, które najprawdopodobniej zostaną, a potem okazałoby się, że coś się w tej sprawie zmieniło. Nie umiem też odpowiedzieć, czy dojdzie do rewolucji. Czasem wymiana dwóch czołowych zawodniczek może już oznaczać rewolucję.

Rozmowy ze sponsorami też będą tak łatwe jak z siatkarkami?

- Nie dostaliśmy sygnałów, by miały być trudne. Już wcześniej umówiliśmy się, że porozmawiamy dopiero po sezonie. Żadnych nerwowych ruchów bym się nie spodziewał.

Czyli Bank BPS nie wycofa się?

- Trzeba o to pytać w banku.

Ale czy pan się tego nie obawia?

- Żyję tym, co jest teraz. Czas na dopinanie umów ze sponsorami przyjedzie później.

Więcej o: